czwartek, 31 maja 2018

Jak zakochałam się w mitologii słowiańskiej, czyli recenzja "Szeptucha, Noc Kupały i Żerca" - Katarzyna Berenika - Miszczuk


Seria: Kwiat Paproci
Tytuły: Szeptucha / Noc Kupały / Żerca
Wydawnictwo: WaB
Ocena: 4/5

Gosia po ukończeniu medycyny, musi udać się na praktyki do miejscowej Szeptuchy. Bieliny to świętokrzyska wieś, oddana modlitwą do leśnych i domowych bóstw i bożków, do czego Gosławie bardzo daleko. Dziewczyna jest niewierząca. Nie wierzy w moc naparów i modlitwy, a racjonalne i logiczne lekarstwa, których uczyła się na studiach. Baba Jaga odkrywa przed Gosią nowy świat, w którym nasza główna bohaterka ma do odegrania pierwsze skrzypce.
Jeżeli ciekawi cię wizja XXI wieku, gdyby w 996 r. Polska nie przyjęła chrztu, to są to książki dla ciebie :)




Jestem totalnie zauroczona pierwszymi trzema tomami. Jestem zakochana w gracji, z jaką pani Berenika - Miszczuk połączyła nasz świat z mitologią słowiańską. Do mitologi greckiej miłością zaraził mnie Rick Riordan. Pani Katarzyna - do słowiańskiej. Wszystkie trzy części prowadzą nas przez bujny i folklorowy obraz pogańskiego społeczeństwa. Nie zdawałam nawet sobie sprawy z tego, jakie ciekawe istoty kreowała słowiańska wiara. Strzygi, wąpierze i mściwi bogowie. Książki pełne barw, ale i mroku.

 Świetnie się bawiłam czytając o perypetiach Gosławy Brzóski, lekarki i pragmatycznej hipochondryczki, wplatanej w wydarzenia wzięte żywcem z kart słowiańskiej mitologii. Później sama akcja książki wciągnęła mnie bez reszty, zaczęłam kibicować bohaterce, która wzbudziła moją ogromną sympatię. Wyraziste, świetnie nakreślone postaci to – oprócz humoru, niekiedy purnonsensowego – największy atut tej powieści. Dodatkowym bonusem dla mnie – niespełnionej historyczki - jest wykorzystanie pomysłu alternatywnej historii Polski.

Nie mogę się doczekać ostatniej części. A może nie jestem na nią gotowa? 
Jeżeli jeszcze nie czytaliście, najwyższy czas to nadrobić!
Przed czytaniem należy skonsultować się z najbliższą Szeptuchą, gdy każdy tom zagraża twojemu życiu emocjonalnemu.




Za możliwość recenzji dziękuję:




czwartek, 24 maja 2018

Jeszcze bardziej seksowny niż King? Recenzja "Lawless" - T. M. Frazier [PATRONAT MEDIALNY]



Tytuł: Lawless
Tytuł oryginału: Lawless 
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 24/05/2018
Ilość stron: 304
Moja ocena: 4/5

Trzecia część "Kinga". W tej części poznajemy losy seksownego Beara i Thii. Kiedy główna bohaterka popełnia życiowy błąd w samoobronie, udaje się do motocyklisty bo obiecaną sprzed laty przysługę. Bear zmuszony jest po raz kolejny wkroczyć do rzuconego sprzed kliku miesięcy życia i zmierzyć się ze swoim największym wrogiem - swoim ojcem. Gangi, ostre słownictwo, seksowni mężczyźni, czy jesteś na to gotowa?



Bear zaintrygował mnie już w pierwszej i drugiej części, gdzie pojawiał się drugoplanowo. Kiedy dziewczyny z wydawnictwa zapowiedziały tę część, nie mogłam wytrzymać. Kiedy dodatkowo objęłam tę pozycję patronatem medialnym, wiedziałam że się nie zawiodę! Miałam rację. Jeżeli jesteście fankami ostrego języka i przepełnionego seksem pióra to jest to pozycja dla was!
Odniosłam wrażenie że ta część jest dużo bardziej brutalna i szorstka. Bear jest definitywnie mężczyzną z którym mogłabym poprzeklinać! Zauroczył mnie sobą od pierwszej stronie, przez co definitywnie wygrywa walkę z Kingiem. Jeśli myślałaś, że to King ma niewyparzony język, poczekaj na naszego motocyklistę. 
Historia głównej bohaterki zmroziła mi krew w żyłach, ale i sama dziewczyna okazała się bardziej w "moim typie". Od razu zaczęłam płynąć z nią na tych samych falach.

T.M. Frazier po raz kolejny mnie nie zawiodła. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom. 




Za możliwość recenzji dziękuję:



wtorek, 22 maja 2018

Bracia Kade znów w akcji, czyli recenzja "Fallen Crest. Rodzina" - Tijan


Tytuł: Fallen Crest. Rodzina.
Tytuł oryginału: Fallen Crest. Family.
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 26/04/2018
Ilość stron: 360
Moja ocena: 4/5

Co kiedy jesteście w sobie szaleńczo zakochani, a na drodze waszej przyszłości stoi obłąkana matka? Tak w skrócie można opisać "Fallen Crest. Rodzina". Mason i Sam w końcu są razem. Świat staje przed nimi otworem, są pewni że już nic nie jest w stanie ich powstrzymać. Niestety nie każdy jest gotowy zaakceptować ten związek. Matka Samanthy rzuca parze groźbę, od której zależy cała ich przyszłość. Czy związek przetrwa?



O tym że Tijan przekonała mnie co do siebie mówiłam już w poprzednich recenzjach jej książek. "Antybrat", czy pierwsza część "Fallen Crest" po prostu pokochałam. Czytając dalsze losy naszej pary i ich przyjaciół było wielką przyjemnością. W tej części przyglądamy się walce o związek. Bohaterowie mają wręcz pod górkę, a problematyczna matka Sam nie cofnie się przed niczym, byleby nie odebrano jej jedynej córki.

Tijan znów nie zawiodła mnie swoim językiem, jednak cała historia nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Niestety muszę z przykrością przyznać, że jest słabsza od "Fallen Crest. Akademia". Nie zmienia to jednak faktu, że każdy ma prawo się potknąć. Mam nadzieję, że wynagrodzi nam to w następnej części, na którą swoją drogą bardzo nie mogę się doczekać.




Za możliwość recenzji dziękuję:


niedziela, 13 maja 2018

Stereotypy na każdym kroku, czyli recenzja "Chłopaki nie dziergają" & "Dziewczyny nie biją" - T. S. Easton



Tytuł: Dziewczyny nie biją / Chłopaki nie dziergają 
Tytuł oryginału: Girls Can't Hit / Boys Don't Knit
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: 336 / 320
Premiera: 18.04.2018
Moja ocena: 4/5 & 3/5


Książki przedstawiają historię dwójki nastolatków, których łączy jedna rzecz i do tego wyłamująca się ze schematów i wszelkich stereotypów. Bo przecież boks jest tylko dla mężczyzn, a dziergają tylko starsze panie prawda? Nie? Oh... czas łamać stereotypy!




Obie pozycje to krótkie, zwięzłe i naprawdę pouczające historie. W pewnym sensie ukazują rzeczywistość w jakiej każdej z nas się obraca. W "Dziewczyny nie biją" główną bohaterką jest szesnastoletnia Fleur, która żyje pod kloszem swojej nadopiekuńczej mamy. Jej kilka lat starszy chłopak jest ułożonym żołnierzem, przyjaciółka zawziętą feministką, a przyjaciel odgrywa sceny z wojen. Nastolatka czuje że jej życie nie wiedzie się tak jak powinno. Pod wpływem chwili zapisuje się na zajęcia z boksu. Pewna że nie wróci po jednym treningu, zakochuje się w sporcie od pierwszego potu. 
 Główny bohater "Chłopaki nie dziergają", czyli Ben znalazł się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie, przez co na głowie siedzi mu kurator. Mimo że chłopak jest naprawdę spokojny i nieszkodliwy, jego kuple zawsze pakują go w kłopoty. Kiedy w ramach kary musi zapisać się na pozalekcyjny kurs, wybiera dzierganie. O dziwo Ben jest w tym naprawdę dobry. 

Dwie książki, chłopak i dziewczyna, ale jeden wspólny cel. Chłopaki mogą dziergać, kobiety mogą bić. Mężczyźni mogą być fryzjerami, kobiety żołnierzami. Nie dajmy się dyskryminować! Każdy człowiek zasługuje na to, co mu się podoba! Jeżeli kiedykolwiek pomyślisz, że nie chcesz czegoś zrobić bo to "nie dla mnie", albo "inni będą się śmiać", walnij się pięć razy i pomyśl jeszcze raz. Bo co jeśli to okaże się piękną częścią twojego istnienia? Mamy tylko jedno życie, którego nie można zmarnować przez schematy i strach. Przełam się i kto wie, może nie będziesz żałować? 

Naprawdę wspaniałe i dające do myślenia książki. Świetnie się przy nich bawiłam!




Za możliwość recenzji dziękuję:

piątek, 11 maja 2018

Lato,droga, miłość i muzyka, czyli recenzja "Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa" - Jessica Pennington


Tytuł: Piosenki o miłości oraz inne kłamstwa
Tytuł oryginału: Love Songs & Other Lies
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 303
Premiera: 25.04.2018
Moja ocena: 4,5/5

Historia Cama i Vee zaczyna się w domu opieki, gdzie oboje odwiedzają swoje babcie. Pewnego dnia Cam, zauroczony dziewczyną, zgłasza się na casting w szkole, gdzie zespół Virgini poszukuje gitarzysty. Połączeni wzajemną fascynacją i miłością, zrywają po kilku miesiącach. Dwa lata później, znów się spotykają. Czy w końcu uda im się dostać od siebie to, czego oczekują?


Pierwszy raz czytałam książkę tej autorki i muszę przyznać, że jestem naprawdę miło zaskoczona! Zainteresowałam się tą pozycją ze względu na słowo "piosenki" i niezwykle ciekawy opis. Pochłaniam wszystkie książki, w których występuję choć cień wątku muzycznego.
Szczerze mówiąc myślałam, że autorka tylko wspomni coś zespole i skupi się tylko na wątku miłosnym i w połowie książki zapomni o tym, że nasi główni bohaterowie są podczas trasy koncertowej. (Tak, spotykałam się już z takimi książkami) Jednak Jessica wiedzie wszystko tak dokładnie, że muzyka towarzyszy nam przez cały czas, co jest dla mnie na wielki plus.
Brak tu przesłodzonych bohaterów, banalnej akcji i niepotrzebnych wstawek. Tu wszystko tak idealnie do siebie pasuje, że masz ochotę w ogóle nie odchodzić od książki dopóki się nie skończy. Dodatkowym plusem historii jest to, że jest tu pełno zabawnych momentów, a Cameron szczególnie mnie sobą zauroczył.
Tytułowe kłamstwa przez większość część książki nie są ujawniane, przez co możemy odkrywać je razem z naszą Virginią, która okazuje się naprawdę twardą sztuką. Czy mogę coś jeszcze dodać? Tak. Jeżeli tak jak ja, uwielbiasz wątki muzyczne z nutką romansu, to zdecydowanie książka dla ciebie.



Za możliwość recenzji dziękuję:

czwartek, 3 maja 2018

Baśniowa aura i nietypowy klimat, czyli recenzja "Niedźwiedź i słowik" - Katherine Arden



Tytuł: Niedźwiedź i słowik
Tytuł oryginału: The Bear and the Nightingale
Ilość stron: 441
Data premiery: 18.04.2018
Wydawnictwo: Muza
Moja ocena: 5/5

Wasilisa to młoda dziewczyna mieszkająca w Rusi. Wraz z gromadką rodzeństwa, ojcem i nianią prowadzą spokojne życie. Pewnego dnia owdowiały ojciec przywozi z Moskwy nową żonę Annę, wraz z którą na wioskę zaczynają spływać kolejne nieszczęścia. Świeżo upieczona żona zaczyna coraz bardziej buntować ludzi przeciwko ich dotychczasowym wierzeniom. Wioska staje się coraz bardziej bezbronna. Wtem Wasia odkrywa swoje głęboko skrywane moce, a wszystkie bajki opowiadane na dobranoc stają się rzeczywistością.




Zacznijmy może od tego, co każdy książkoholik lubi najbardziej, a mianowicie okładki. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę książkę, od razu na myśl przyszły mi wydania baśni dla dzieci. Oprawa graficzna łapie mnie za płuca i zapiera dech w piersiach. Oby więcej takich książek i najlepiej w twardej oprawie!
Kiedy wydawnictwo zaproponowało mi recenzje tej książki, nie mogłam się nie zgodzić. Nie byłam tylko gotowa na to co zastałam w tej książce.
Dawno nie spotkałam się z tak baśniowym i mrocznym zarazem klimatem. Autorka prowadzi nas przez historię, od której po prostu nie da się oderwać! Z wstrzymanym powietrzem wczytujesz się w kolejne strony i pragniesz więcej, więcej i więcej! Nie da się w 100% opisać uczuć, które towarzyszą przy czytaniu tej książki, trzeba to poczuć samemu.
Ja powiem tylko jedno - niech cię nie zmyli ta bajkowa okładka.




Za możliwość recenzji dziękuję:





Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.