sobota, 30 grudnia 2017

PLANY CZYTELNICZE NA 2018


Nowy rok wymusza na ludziach chęć zmiany. Każdy z nas myśli sobie"W tym roku zrobię to, to i to", "Ten rok będzie taki i taki", "Chcę coś zmienić". Ale zanim postanowię opowiedzieć wam o tym co chcę zrobić, powiem wam co udało mi się osiągnąć!

Założyłam bookstagrama 13 lutego 2017 roku. Jakoś mniej więcej w tym samym czasie powstał blog. Początki były trudne. Bałam się, że nie zostanę zaakceptowana, a zdjęcia wyśmiane. Miałam wtedy tylko beznadziejny telefon, którego jakość przypominała kalkulator. Jednak wszystko zaczęło rozkręcać się w niesamowitym tempie. Ludzie okazali się cudowni, a kiedy na stronie wybiła mi magiczna liczba obserwujących, w końcu odważyłam się napisać do pierwszych wydawnictw. Potem kupiłam lepszy sprzęt, zaczęłam wkładać więcej serca w zdjęcia i w bloga i tak teraz jestem tu, piszę wam o niesamowitych dziesięciu miesiącach w tym wspaniałym społeczeństwie. Tu nie liczą się tylko książki, ale i przede wszystkim ludzie. To nie książki tworzą bookstagrama, tylko ludzie i nasze wielkie serca i zapał do jednej pasji jaką są książki. Mam nadzieję, że 2018 będzie jeszcze bardziej owocny, a ludzi przybędzie. Kocham być niestatystycznym Polakiem, a ty?


PLANY NA 2018

Postanowiłam zrobić to w postaci listy i na bieżąco "odhaczać" swoje osiągnięcia :)

  1. Przeczytać 100 książek
  2. W tym 3 po angielsku
  3. Przeczytać "Małe życie"
  4. Zapoznać się z twórczością Donny Tartt
  5. Zrobić re-read Darów Anioła
  6. Przeczytać "kruczych chłopców"
  7. Przeczytać "Szklany Tron"
  8. Założyć bujo ✔️
  9. Kupić nowy regał ✔️
  10. Przeczytać co najmniej 4 klasyki
  11. Nawiązać współpracę z nowym wydawnictwem ✔️
  12. Kupić czytnik
  13. Osiągnąć liczbę 2,5k na Instagramie
  14. Osiągnąć liczbę 100 obserwujących na blogu

Niby wykonalne, a niby nie. Jak myślicie uda mi się? A wy, jakie macie plany czytelnicze na 2018?
Wszystkiego najlepszego w nowym roku!







piątek, 29 grudnia 2017

serialowe miłości i zawody 2017

W drugiej połowie tego roku postanowiłam wznowić moją miłość do seriali. Wykupując Netflixa nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo wpadnę w wir odcinków kolejnych sezonów. Jesteście ciekawi? Zapraszam!





Zacznijmy może od początku. Pierwszy serial za jaki złapałam po wykupienia Netflixa było "Stranger Things". Nawet nie wiem kiedy moim oczom ukazał się ostatni odcinek drugiego sezonu. Miłość miłość miłość.


Wspaniała fabuła, przegenialni bohaterowie (Dustin życiem) i największe zauroczenie, czyli czas w jakim cały serial jest osadzony. To dodaje mu naprawdę wielki urok. Zmusza do śmiechu, płaczu i histerii. Jeżeli jeszcze nie obejrzałeś, masz w planach, bądź chcesz ale nie wiesz czy ci się spodoba, po prostu obejrzyj! Mówi do antyfanka science - fiction!


Na kolejny ogień poszło "The 100", czyli na ten moment 4-sezonowy serial (5 w przygotowaniu).


 

Nie miałam zbyt wielkich oczekiwań do tego serialu. Nie moje klimaty i kompletnie nie mój gatunek (znów science - fiction). Jednak to co ten serial zrobił. Nadrobienie czterech sezonów zajęło mi niecałe półtora miesiąca. Z racji kompletnego braku czasu, oglądałam po nocach po to, żeby rano znów wstać do pracy na cały dzień. Nie wspomnę już o tym, że książki poszły kompletnie w odstawkę. Serial to nie tylko wspaniała fabuła, gra aktorska i dobre efekty. "The 100" przekazuje także pełno wartości i morałów. Ukazuje prawdziwe poświęcenie i oblicze człowieka walczącego o przetrwanie. Nie wspomnę już jaką żałobą okryłam się po ostatnim odcinku czwartego sezonu.
DAJCIE PIĄTY PLIS.


No i ostatni jeżeli chodzi o zachwyt tego roku, czyli "Scream. Krzyk". Na tę chwilę dwusezonowy serial + póltoragodzinny odcinek specjalny. Serial oparty na filmach "Krzyk", a ja jako fanka nie mogłam tego nie obejrzeć no i oczywiście kompletnie przepadłam.




26 odcinków w trzy dni? Co to dla mnie! Ja ich nie oglądałam, ja je wręcz pożerałam. Gdybym spotkała reżysera, chyba ucałowałabym go w stopy. Po prostu coś genialnego. Akcja, fabuła, bohaterowie, zagadka i dreszcz na plecach. Ciąg jednych wielkich zwrotów akcji, wiadomości i niedowierzeń. Kiedy myślisz że coś wiesz, okazuje się że nie wiesz nic. Nie da się tego opisać, to trzeba po prostu obejrzeć. Serial dla ludzi lubiących krew, psychopatów i dziwne zagadki. To trzeba obejrzeć!




Może koniec tych zachwalań i zacznijmy trochę ponarzekać. Obejrzałam sporo seriali, ale tylko jeden zrobił na mnie złe wrażenie. Mowa tu o świeżutkiej serii, której pierwszy odcinek został wyemitowany 1 grudnia tego roku. Mowa tu o niemieckim "Dark".




Netflix lubi polecać różne seriale, a ten został mi polecony na podstawie tego, że obejrzałam "Stranger Things".Do tej pory nie widzę żadnego podobieństwa, a na samą myśl czuję narastającą irytację. Zacznijmy może od tego, że jest to serial niemiecki, przez co wszyscy mówią po niemiecku. Nie chciałam przekreślać go ze względu na język, a mimo to sam o to zadbał, żebym nie mogła go
 oglądać. Strasznie skomplikowany, mdły i stały. Nic się nie dzieje. Zero emocji, a co za tym idzie? Brak akcji. Nie polecam, nie mam wręcz słów żeby opisać jak zły jest ten serial. Więc może powiem po prostu, że go nie polecam.




A Wy jakie seriale obejrzeliście w tym roku? Macie jakiś swoich faworytów? A może tak jak ja znaleźliście bardzo zły serial, który nie powinien powstać? Dajcie znać w komentarzach!



wtorek, 26 grudnia 2017

głos serca, czy instynkt? Recenzja "Twoim śladem" - A. Meredith Walters


Tytuł: Twoim śladem
Tytuł oryginału: Lead me not
Wydawnictwo: YA
Ilość stron: 386
Moja ocena: 3/5



Miłość ogłupia.
Zaślepia.
Potrafi obezwładnić i uczynić nas zupełnie bezbronnymi.
Ale może też wszystko naprawić.


"Twoim Śladem" czyli historia ukazująca jeden z problemów, które dotykają młode pokolenie. Autorka pokazuje co mogą zrobić z naszym życiem narkotyki. Nie tylko dla tych co je biorą, ale też dla ich bliskich.Tylko jeżeli naprawdę się tego pragnie to można z nimi zerwać, bo terapia z przymusu, w wielu przypadkach nie przynosi oczekiwanych efektów.

Dwa różne światy, kompletne przeciwieństwa, czyli Aubrey i Maxx. Studentka psychologii i narkoman staczający się na dno. Połączeni przez grupę wsparcia, poznają nowe wartości, zachowania i są gotowi do poświęceń, o których nigdyby nawet nie pomyśleli.





Przegapisz niejedno w życiu, jeśli nie zdobędziesz się na to, by spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa i dostrzec piękne rzeczy w najmniej spodziewanych miejscach. To co złożone, nie musi być złe czy brzydkie. To właśnie skomplikowanie nadaje rzeczom wartość.


Autorka zauroczyła mnie niezwykłą zwinnością pióra. Opowiada o trudnych tematach za pomocą lekkiej i przyjemnej, a przede wszystkim mało wymagającej lektury. Nie jest to ani trochę schematyczna lub też banalna książka. Pokazuje najprawdziwszą prawdę, która jest o wiele gorsza niż możemy sobie wyobrazić. Dlatego tak bardzo ją uwielbiam. Za szczerość, która jest tak widoczna w tej pozycji. Autorka zrobiła kawał dobrej roboty.

Jest to do bólu prawdziwa historia. Pokazuje nam słabość, zniszczoną psychikę i ogromne cierpienie. Emocje są widoczne na każdym kroku, a po przeczytaniu tej książki - nie da się o niej zapomnieć. Bardzo szybko dotrwałam do końca i na razie w moim sercu nie będzie innej książki oprócz tej. Jestem wzruszona i zdruzgotana.Kocham całym sercem książkę "Twoim śladem." Warto spędzić z nią swój bezcenny czas. Warto poznać historię Aubrey i Maxxa. Warto pokochać ją jak ja. Warto po skończeniu jej usiąść i pomyśleć nad tym wszystkim co pokazała nam ta autorka. Ponieważ wszystko co jest zawarte w tej powieści jest warte uwagi. Nic dodać nic ująć.



Za możliwość recenzji dziękuję: 





środa, 6 grudnia 2017

Mrok i Cmentarna Dziewczyna, czyli recenzja "Listy do utraconej" - Brigid Kemmerer


Tytuł: Listy do utraconej
Tytuł oryginału: Letters to the Lost
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: 400
Moja ocena: 9/10

Juliet Young straciła matkę. Mimo że nigdy nie miała z nią zbyt dobrego kontaktu (kobieta jako fotograf, podróżuje po świecie) była jej mamą, a listy to była ich główna forma kontaktu. Po śmierci mamy regularnie odwiedza cmentarz. Sentyment bierze górę, przez co dziewczyna pisze listy i zostawia je na grobie. Zdaje sobie sprawę z tego, że ktoś je sprząta, ale co się stanie, kiedy pewnego dnia Declan Murphy, zbuntowany siedemnastolatek zostawi swoje piętno na jednym z listów?

Declan odbywa obowiązkowe prace społeczne. Znalazł się w nieodpowiednim miejscu, o nie odpowiednim czasie, przez co w oczach uczniów i nauczycieli stał się kryminalistą. Odizolowany i zadurzony w samotności, trafia na list, a jednocześnie na osobę tak samo cierpiącą jak on.

Jak potoczy się historia? Dwa światy, jeden ból. Co może z tego wyniknąć?



"To po prostu życie. Kiedy wszystko wokół się wali,
 można iść tylko do przodu."


Książka naprawdę mi się spodobała. Okazała się dużo lepsza, niż zwykła młodzieżówka. Przesiąknięta od stóp do głów bólem, żalem i nienawiścią do samego siebie. Bałam się, że lektura okaże się jedną wielką "pseudo" smutną książką, gdzie wątek miłosny otworzy nam drzwi do krainy cukierków i tęczy. Na moje szczęście się myliłam. Wspaniały wątek, pewna akcja, wszystko działo się w odpowiednim tempie, przez co książka wydawała się bardziej realistyczna.

Jest w niej coś takiego, co znalazłam pod piórem Jenifer Niven w "Podtrzymując wszechświat". Coś co zmusiło do refleksji i złapało za to moje lodowate serce. Miłość jest to prawda, ale rozwija się powoli. Jest bardzo dojrzała jak na uczucie pomiędzy nastolatkami. 

Kemmerer wykreowała naprawdę barwnych bohaterów, nawet tych drugoplanowych. Przekazała wszystkie najważniejsze wartości, które musimy w sobie pielęgnować. 

Brigid w końcu stworzyła "coś innego". Odbiła się z całej siły od schematu typowej młodzieżówki, tworząc lekturę pełną morałów, problemów i dylematów. Zdecydowanie nie dała się wątkowi miłosnemu, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. Według mnie to pozycja "must have".



Za możliwość recenzji dziękuję:






sobota, 2 grudnia 2017

Przeurocza książka na święta, czyli recenzja "Świąteczne marzenie" - Amanda Prowse


Tytuł: Świąteczne marzenie
Tytuł oryginału: Christmas For One
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 336
Moja ocena: 7/10

Meg samotnie wychowuje kilkuletniego synka. Sama dzieciństwo spędziła w wielu rodzinach zastępczych i nie udało jej się spędzić rodzinnych świąt, więc postawiła sobie za cel, aby jej synek miał każdego roku najpiękniejsze Boże Narodzenie, które będzie pamiętał. Jednak jak to w życiu bywa, nie wszystko jesteśmy w stanie zaplanować i nie wszystko dzieje się zgodnie z planem. 

'Była zdeterminowana, aby zapewnić synowi całe mnóstwo tradycyjnych, świątecznych wspomnień, które będą mu towarzyszyć w dorosłym życiu.'

mimo beznadziejnej sytuacji w której się znalazła, los wkońcu uśmiechnął się do niej. W jej życiu pojawiają się kuzynki Plum prowadzące razem cukiernie, które otoczyły opieką Meg jak i później jej synka- Lucasa. Kobieta dostała u nich pracę aby stanąć na nogi. Na początku nie radziła sobie w niej zbyt dobrze z powodu braku jakiegokolwiek doświadczenia z wypiekami. Jednak dzięki uporowi i ciężkiej pracy stawała się coraz lepsza, przez co udało jej się zdobyć stanowisko kierownicze w cukierni Plum Patisserie. 


Książka w ogólnej ocenie podobała mi się, mimo osadzenia w klimacie świąt nie do końca jest to historia typowo świąteczna. Owszem mamy gdzieniegdzie motywy świąteczne jak chociażby przedstawienie magii Nowego Yorku podczas okresu świątecznego (wraz z opisem jak to wygląda, pysznym jedzenie). Głównym motywem są mimo wszystko liczne życiowe rozterki bohaterów, najcięższe chwile ich życia.

 Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to to, że ciężko mi uwierzyć w miłość od pierwszych chwil spotkania. Jest to dla mnie mało realne - aczkolwiek podobno wszystko jest możliwe. Książkę czyta się szybko, raz zaczęta wciąga na dłużej. Na pewno spodoba się fankom romansów, obyczajówek a także miłośniczek świątecznych historii.







Za możliwość recenzji dziękuję

wtorek, 28 listopada 2017

Bad boy i dziewczyna z amnezją, czyli recenzja "King" - T.M. Frazier



Tytuł: King
Tytuł oryginału: King
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 336
Moja ocena: 6/10

Tytułowy King to pan własnego losu. Nikogo się nie słucha, stąpa własnymi ścieżkami, do rzeczy które obierze sobie jako cel dochodzi po trupach. Trzy lata w więzieniu zmieniają go, a kiedy w końcu wydostaje się na wolność próbuje wszystko przywrócić do poprzedniego stanu, dopóki na jego drodze nie staje niewinna Doe.

Bezdomna dziewczyna cierpi na amnezje. Pewnego dnia budzi się w miejscu, którego w ogóle nie zna. Od tej pory walczy o życie. Brudna, głodna i zdesperowana udaje się ze swoją towarzyską na imprezę motocyklową, gdzie trafia na człowieka, który odmieni jej los.

Miłość, czy tylko seks? Co ukrywa King? Co jeżeli między nimi jest tylko jedna granica, która może zaważyć na uczuciu? Co jeżeli Doe jest zupełnie kimś innym?


Sama nie wiem co myśleć o tej książce. Łapiąc za nią nie spodziewałam się czegoś wielkiego. Nie oszukujmy się, ale jest to właśnie typ literatury na raz. Czytelnik łapie za nią żeby rozluźnić swój umysł i trochę się zabawić. Poczuć lekki dreszczyk emocji i oderwać się od codzienności. Nic więcej.

Czytając ją byłam jak "nudy, nudy, seks, nudy, więcej seksu, gang, nudy, seks, dziwki, seks, koks, nudy, nudy, gang" itd. Naprawdę czytało się ją szybko i była bardzo przyjemna. Jednak układ książki pod sam koniec lekko mnie zdziwił. Autorka zmajstrowała konkretny misz - masz, przez co trochę się pogubiłam. To wyglądało tak, jakby w pewnym momencie zaczęła pisać nową książkę. 
Brak płynnego poruszania się wydarzeń, za szybkie przeskoki i lekkie niedopowiedzenia, jednak przyjemny dla oka i prosty język, dzięki czemu wręcz płyniemy przez książkę. Co nie zmienia faktu, że to jednak nie mój klimat.

Jeżeli lubisz groźnych facetów, seks, tajemnice, krew i szybką i zwartą akcję, to ta książka jest dla ciebie. Pozdrawiam!





Za egzemplarz dziękuję






sobota, 25 listopada 2017

Nie taka fajna jak ją opis maluje, czyli recenzja "Dziewczyna, która wróciła" - Susan Lewis


Tytuł: Dziewczyna, która wróciła
Tytuł oryginału: A Girl Who Came Back
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 441
Moja ocena: 5/10

Jules Bright straciła córkę. Padła ofiarą okrutnego morderstwa. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Straciła męża, lokal, a sama kobieta straciła chęć życia. Przez trzy lata żyła w pewności, że nie może być gorzej, aż do dnia, kiedy w drzwiach jest domu nie stanęła Andee, ze złymi wiadomościami. Morderczyni jej córki wychodzi na wolność.

Do czego gotowa będzie się posunąć matka?


Kiedy łapałam za książkę, spodziewałam się dreszczy, tajemnic i mroku. Spodziewałam się nieprzespanej nocy dla zarwania książki. Dostałam flaki z olejem, niedopracowaną akcje i pełno niedopowiedzeń. Z przykrością muszę przyznać, że książka była głupia, bohaterowie płascy a cała akcja książki czasami wydawała się jakby brały w niej udział przedszkolaki.

Jeden bohater był gorszy od drugiego pod względem irytowania mojej osoby. Połowę wątków (takich jak na przykład wędrujący bucik Ruby) wywaliłabym na samym starcie. Książka pełna sprzeczności i rzeczy, które nigdy nie miałyby miejsca. Bo kto nie sprawdza domu, w którym nie palom się światła? Jedna akcja w książce wyglądała mniej więcej tak: "Więc pojechała do jej domu? Musi tam być! Pojedźmy więc pod dom, ale odjedźmy po dwóch minutach bo nie palą się światła. Co z tego że obszar posiadłości ma kilka hektarów?"

Książka to w połowie retrospekcja z poszukiwań Daisy, a druga część to teraźniejszość. Nie wiem która część była gorsza. 

Mimo tego że przez cały czas, gdy ją czytałam miałam ochotę ją wyrzucić, starałam się znaleźć jakieś plusy. Autorka mimo tego, że stworzyła naprawdę niedopracowaną książkę pod względem fabuły, jej pióro było naprawdę przyjemne. Na pewno sprawdziłaby się w młodzieżówkach. 
Podsumowując: 
Pomysł na książkę genialny, wykonanie niekoniecznie. Tak jak Wydawnictwo Kobiece nigdy mnie nie zawiodło, tak ta książka według mnie jest porażką. Ja osobiście nie polecam.

Za możliwość recenzji dziękuję



piątek, 24 listopada 2017

Przekonałam się co do kryminałów, czyli "W szponach szaleństwa" - Agnieszka Lingas - Łoniewska


Tytuł: W szponach szaleństwa
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 292
Moja ocena: 7/10

Komisarz Ewa Barska nie zdążyła jeszcze otrząsnąć się po ostatnim śledztwie. Mimo wszystko z powrotem rzuca się wir pracy, oddając każdą wolną chwilę tajemniczemu zabójcy, który ma ten sam schemat zbrodni. Młode, mądre dziewczyny, które za każdym razem pozbawiane są mózgu i to z chirurgiczną precyzją. 

Główna bohaterka nie może spać spokojnie, wciąż układając w głowie rozwiązanie łamigłówki. Co jeżeli z czasem na jej drodze stanie miłość? Czy oddali ją od sprawy? A może znacząco przybliży? Co ukrywa Wrocławski Uniwersytet? Tego dowiecie się czytając książkę pani Agnieszki.



Muszę wam przyznać szczerze, że nie raz próbowałam przekonać się do kryminałów. Jednak za każdym razem było tak samo - po prostu nie byłam w stanie skończyć książki. Pani Ligas - Łoniewska w mistrzowski sposób udowodniła mnie, że ten gatunek nie gryzie, a wręcz przeciwnie, można go nawet bardzo polubić. 

Mimo że motyw był przewidywalny (już jakoś w połowie byłam pewna kto jest mordercą, a nie jestem doświadczona w kryminałach) to książce i tak nie zabrakło mroku, tajemniczości i dreszczyku emocji. Retrospekcje mordercy w połączeniu z narracją naszej pani komisarz stworzyły naprawdę mocny klimat, który nie opuszczał mnie aż do ostatniej strony. 
Wprawdzie rozpoznałam zabójcę, ale co z tego, skoro nie przewidziałam końca książki? Zwrot akcji na końcu książki spowodował że szeroko otworzyłam buzię, z której wyleciało tylko "wtf". Końcówka skopała mi tyłek, za co serdecznie dziękuję! Tego ostatnio było mi trzeba.

Autorka napisała naprawdę wstrząsający, intrygujący, intensywny i poruszający thriller,  fundując mi naprawdę miły i ciekawy wieczór. Mnie urzekła, ale czy ciebie złapie w swoje szpony szaleństwa? Przekonaj się sam!





Za możliwość recenzji dziękuje:




wtorek, 21 listopada 2017

Wiara w horoskopy, czyli recenzja "Miłość zapisana w gwiazdach" - Brad Kronen


Tytuł: Miłość zapisana w gwiazdach. Jak znaleźć drugą połówkę dzięki astrologii.
Tytuł oryginału: Love in the Stars: Find Your Perfect Match With Astrology
Ilość stron: 300
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Moja opinia: 5/10


"Sprawdź, kto pasuje do ciebie najbardziej!

Jedyny w swoim rodzaju przewodnik po astrologicznych kombinacjach partnerów miłosnych, dzięki któremu znajdziesz swoją drugą połówkę albo upewnisz się, czy obecnie jesteś w odpowiednim dla ciebie związku"

Odkąd sięgam pamięcią, interesowały mnie horoskopy. Astrologia i znaki zodiaku to było coś, o czym czytać mogłam bez końca. Każda gazeta zawierająca horoskop, nie była przeze mnie omijana. Wręcz przeciwnie, zawsze wręcz czytałam nie tylko o sobie, ale i o wszystkich członkach rodziny. A jaka jest wasza opinia na temat tego typu poradników? Jesteście nastawieni sceptycznie, czy może pozytywnie? 



Jako astrologiczna panna, nie mogłam powstrzymać się od przeczytania rozdziału z każdym innym znakiem zodiaku. Dowiedziałam się takich rzeczy jak na przykład, że ja i baran to zupełne przeciwieństwa, a według gwiazd nasze znaki nie powinny nawet zbliżać się do siebie (co w sumie trochę mnie bawi, ponieważ mój były chłopak był spod znaku barana).

Byk znowu to dostaje u mnie zielone światło, kiedy 
to Panna i Bliźnięta nigdy nie będą w stanie dopasować się do siebie nawzajem. Mój związek z potencjalnym Rakiem zapowiada się na niepowodzenie na samym starcie. 

Czytając ten poradnik czekałam tylko z nadzieją, aż pan Brad powie w końcu "z tym znakiem ci się uda, to będzie coś". Kiedy myślałam, że może Panna jest po prostu feralnym znakiem pojawił się rozdział "Panna & Ryby, gdzie Kronen pisze:

"[...] wiele z nich tworzy związek aż do śmierci."

No cóż, w takim razie nie ma na co czekać tylko zarzucać wędkę! 

Podsumowując: zabawny i ciekawy zbiór połączeń znaków zodiaku, na którego nie jeden horoskopocholik będzie miał chrapkę. Mimo, że zdania co do książki są podzielone, ja jestem w wiernym gronie fanów. Jeśli zatem jesteście ciekawi kto według autora jest wam pisany, albo czy wasza druga połówka jest do was astrologicznie podobna, bez wahania łapcie za tę lekturę.

Polecam!








Za możliwość recenzji dziękuję:





niedziela, 19 listopada 2017

Wampiry nigdy się nie znudzą, czyli recenzja "Mabel" - Anna Setla


Tytuł: Mabel
Wydawnictwo: Novae Res 
Ilość stron: 304
Moja opinia: 6/10

Kiedy Mabel budzi się w swoje 16 urodziny, wie, że ten dzień stanie się dla niej wyjątkowy. Dziewczyna nie spodziewa się jednak, że to wszystko wywróci jej świat do góry nogami. Jako młody wampir, trafia do szkoły, gdzie razem ze swoimi przyjaciółmi musi stanąć naprzeciw nauce, która ma przygotować ich do przyszłego życia jako dorosłe wampiry. Będą szkolić swoje umiejętności, kontrolować swój głód i odkrywać ukryte głęboko moce.

Mabel od samego początku udowadnia, że wewnątrz ukrywa naprawdę silne i zbuntowane moce. Co jeżeli to wszystko nie jest przypadek? Co z tym wszystkim wspólnego mają przodkowie dziewczyny? Dlaczego miłość do jednego chłopaka może okazać się mieszanką wybuchową? 

Zakazana miłość, krew i bunt. To wszystko zapewni wam w tej książce Anna Setla.


Odkąd pamiętam lubiłam zaczytywać się w książki z motywem wampirów. "Zmierzch" okazał się serią, dzięki której dziś jestem tu z wami, a moja miłość do książek zamiast się wypalać, rośnie na sile. Potem była seria "Dom Nocy", a jeszcze w tym roku przeczytałam dylogię "Mrocznej Bohaterki". Dlatego jak tylko przeczytałam opis "Mabel" stwierdziłam, że to pozycja obowiązkowa.

Byłam pewna czego mogę spodziewać się po tej książce. No i nie myliłam się. Schemat goni schemat. Nastolatka, która odkrywa swoje pokłady niesamowitej mocy, rośnie w siłę żeby poskromić zło świata wampirów.

Mimo że wszystko wydaje się takie banalne, autorka miło zaskoczyła mnie treścią. Historia porwała mnie już od pierwszych stron. Autorka miała dobry pomysł na fabułę, a dodatkowo niesamowicie ją wykreowała. Nuta tajemniczości w książce tylko nakręca czytelnika. Pani Setla operuje naprawdę ciekawym i lekkim językiem, przez co każda sekunda spędzona z książką jest bardzo przyjemna.

Podsumowując, dobra konwencja, dobre wykonanie, ale bardzo schematyczne. Jeżeli jesteście ze mną dłużej, wiecie pewnie, że strasznie irytują mnie schematyczne książki. Lektura idealna dla fanów lekkiego i nieskomplikowanego fantasy, z nutą zakazanej miłości. Może prościej. Lubisz "Zmierzch" to nie ma bata, żebyś nie zakochał się w "Mabel". Autorka ma potencjał, a mnie bardzo to cieszy, bo nie mogę doczekać się kolejnej części!








Za możliwość recenzji dziękuję


wtorek, 7 listopada 2017

Obudzić dziewczynę, która nie wie że śpi, czyli recenzja "Przebudzenie Olivii" - Elizabeth O'Roark


Tytuł: Przebudzenie Olivii
Tytuł oryginału: Walking Olivia 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Ilość stron: 432
Moja ocena:8/10

Olivia Finnegan to typowa dziewczyna w nietypowym wcieleniu. Mimo wyglądu, potrafi nieźle sprać faceta dwa razy cięższego od siebie. Incydent na pierwszoligowej uczelni zmusza ją do przeniesienia się do Uniwersytetu w Colorado. Dziewczyna biega. Skrywa tajemnice. Mroczne sekrety jej umysłu z dnia na dzień dają się we znaki, a wtedy wszystko staje się jasne. Jaki sekret skrywa młoda buntowniczka? Jakie są jego konsekwencje?

Will Langstorm to trener na żeńskiej grupy biegaczek. Mimo pracy na uczelni, tyra jak wół na rodzinnej roli, gdzie mimo trojenia się i dwojenia, lewo udaje mu się spłacać długi po swoim ojcu. Porzucił marzenia, żeby podnieść na nogi coś, co prawdopodobnie jest nieosiągalne, a do tego wszystkiego do jego drużyny właśnie doszła nowa dziewczyna, która prawie pobiła kogoś na śmierć. Traktuje ją z rezerwą, oschle i wymaga od niej dużo więcej. Z czasem poznaje mroczne oblicze Olivii, a razem z nim, ogromne pożądanie. Do jakich poświęceń będzie gotów się posunąć?

To wszystko zapewni wam "Przebudzenie Olivii".




Biorąc się za tę książkę, nie spodziewałam się czegoś większego. Myślałam, że będzie to lektura na jeden wieczór o treści "zakazana miłość trenera i uczennicy". Byłam pewna, że będzie szybkie love story, które zakończy się happy endem. Nawet nie wiecie jak bardzo się myliłam. Elizabeth O'Roark zapewnia nam solidną dawkę powieści psychologicznej. Dużo sekretów, mrocznych wspomnień i zarazy teraźniejszości. Nie dostałam tego czego chciałam, dostałam o wiele więcej.

Najciekawsze w książce było siedzenie w głowie głównej bohaterki i razem z nią odkrywanie jej skrytych myśli i potrzeb. Jeżeli myślisz, że dostaniesz przesłodzony romans i pełną dawkę erotyki, to się mylisz. W tej książce dostaniesz coś bardziej ambitnego. Coś od czego nie będziesz mógł się oderwać. Coś co zostanie w twojej głowie na długo.

Polecam!









Za egzemplarz dziękuję:



piątek, 3 listopada 2017

Najsłodsza powieść tego roku? [Przedpremierowo] "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" - W. Bruce Cameron


Tytuł: Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta.
Tytuł oryginału: The Dogs Of Christmas 
Ilość stron: 296
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 9 listopada
Moja ocena: 10/10

Josh Michaels to typowy samotnik. Cały swój czas spędza w domu. Pracuje na komputerze a ze współpracownikami komunikuje się przez telekonferencje. Pewnego dnia jego sąsiad podrzuca mu pod nogi ciężarną suczkę - Lucy. Wtedy wszystko się zaczyna. Mimo przerażenia przed opieką nad suczką i to w dodatku ciężarną, brązowe ślepia Lucy zapadają głęboko w jego sercu, przez co gotów jest zrobić dla niej wszystko.

Kiedy na świat przychodzi pięć brykających szczeniaków, Josh zgłasza się o pomoc do schroniska, gdzie poznaje Kerri. Dziewczyna z wielką przyjemnością uczy go opieki nad zwierzętami. Wspólnie przygotowują świąteczną akcję adopcji szczeniaczków.

Co jeżeli Josh jednak nie będzie chciał oddać szczeniaczków? Co jeżeli miłość do psiaków przeniesie się również na Kerri? 


Wyłam jak bóbr czytając tę książkę. Pełna słodkości, ale i goryczy. No kto nie wzruszy się jeżeli na główny plan wchodzi pięć małych kudłatych kuleczek? Książkę pochłonęłam w jeden wieczór, a każdą stronę czytałam albo ze łzami w oczach, albo z szerokim uśmiechem na twarzy. Koniec książki przyprawi cię o szybsze bicie serca, a jeżeli masz w domu pieska, będziesz chciał go/ ją bardzo mocno przytulić.

Jeżeli "Był sobie pies" złamał ci serce, to  "Psiego najlepszego" poskleja je z powrotem.












Za egzemplarz dziękuję



środa, 25 października 2017

HAVE TO BUY #3 - CZYLI CO KUPIĘ PRZY NAJBLIŻSZYM PRZYPŁYWIE GOTÓWKI



Ta jesień jest naprawdę zwariowana pod względem niesamowitych premier. Mój czas i portfel leży i kwiczy, biblioteczka ugina się pod ciężarem książek, a ich wciąż przybywa. Na starość będę miała co czytać, bo teraz musiałabym chyba zamknąć się na miesiąc z samymi książkami, żebym mogła to wszystko nadrobić. W każdym razie, oto lista książek, które zamówię na początku listopada:



1. Śpiące Królewny:


W przyszłości tak realistycznej i bliskiej, że mogłaby być współczesnością, coś dziwnego dzieje się z kobietami, które zasypiają: szczelnie owija je zwiewna substancja przypominająca kokon. Gdy ktoś je budzi, gdy obrastający je materiał zostaje naruszony bądź zerwany, uśpione kobiety wpadają w dziką furię i stają się szaleńczo agresywne; śpiąc, przenoszą się do innego świata − świata, w którym panuje harmonia, a konflikty są rzadkością. Tajemnicza Evie jest jednak odporna na błogosławieństwo, bądź klątwę, niezwykłej śpiączki. Czy jest medyczną anomalią, którą należy przebadać? A może demonem, którego trzeba zabić? Porzuceni mężczyźni, zdani na siebie i swoje coraz bardziej prymitywne odruchy, dzielą się na wrogie frakcje, niektórzy pragną zabić Evie, inni ją ocalić. Część wykorzystuje panujący chaos, by zemścić się na starych bądź nowych wrogach. W świecie nagle opanowanym przez mężczyzn wszyscy uciekają się do przemocy. 

KINGA KUPUJE W CIEMNO!
(bo wiem, że warto :P )


2. Magnus Chase i Bogowie Asgardu - Statek Umarłych



Magnus Chase, niegdyś bezdomny nastolatek, jest rezydentem hotelu Walhalla i jednym z wojowników Odyna. Jako syn Frejra, boga lata, płodności i zdrowia, Magnus nie ma wrodzonych skłonności do walki. Ma za to silnych i wiernych przyjaciół, między innymi elfa Hearthstone'a, krasnoluda Blitzena i walkirię Samirę, z którymi dokonał wielkich czynów – pokonali razem Wilka Fenrira i odebrali olbrzymom młot Thora, Mjöllnir. Teraz przed Magnusem najtrudniejsza próba. Loki uwolnił sięz więzów. Z pomocą zastępów olbrzymów i zombi przygotowuje Naglfar, Statek Umarłych, do wyprawy przeciwko bogom Asgardu, która rozpocznie ostateczną bitwę, Ragnarök. Tylko Magnus i jego przyjaciele mogą powstrzymać Lokiego, ale najpierw muszą przepłynąć oceany Midgardu, Jötunheimu i Niflheimu i dotrzeć do Naglfara, zanim będzie gotowy wyruszyć w rejs. Po drodze spotkają zagniewane bóstwa morskie, nieprzyjaznych olbrzymów i złośliwego, ziejącego ogniem smoka. Ale największym wyzwaniem dla Magnusa okażą się jego własne demony. Czy ma w sobie to, czego potrzeba, by przechytrzyć podstępnego boga oszusta?

BO JAK NIE KUPIĆ NOWEGO WUJA RIORDANA? :)


3. Eliza i jej potwory:



Eliza ma 18 lat i jest prawdziwą ekscentryczką i nerdem, a do tego boryka się z chorobliwą nieśmiałością oraz brakiem jakichkolwiek znajomych. Drwiny, wyzwiska, przemykanie pod ścianami i nieustanne okupowanie swojego pokoju - tak wygląda jej życie w realu. W internecie za to jest LadyKonstelacją, ekstremalnie popularną na całym świecie autorką komiksu Morze potworne. Ma tam też swoją niewielką, ale wierną grupę wsparcia. Funkcjonuje więc właściwie tylko w sieci, rzeczywistości poświęcając tak mało uwagi, jak tylko się da. 
I wtedy do jej szkoły trafia Wallace, były futbolista, a obecnie fan Morza potwornego i twórca fanfików na jego temat, który sprawia, że Eliza zaczyna dopuszczać do siebie myśl o życiu poza siecią. Hm, może związki międzyludzkie mają jakiś sens?

Ona i Wallace stają się sobie coraz bliżsi, dziewczyna nie chce jednak ujawnić mu swojej tajemnicy. Problem w tym, że z sekretów nigdy nie wynika nic dobrego i przez nie cały kruchy świat Elizy może runąć z hukiem... I jak wtedy stawić czoła swoim lękom? Jak pokonać własne potwory? Czy da się być blisko z kimś w realu?



4. Król Kier:



Nocni Łowcy, Supernatural, Caraval - brzmi znajomo? Sięgnij po serię Circus Lumos i daj się oczarować!

Alicja jest w ostatniej klasie liceum, do tej pory jej życie przebiegało spokojnie, by nie powiedzieć, że nudno. Jednak los bywa przewrotny, a seria nieprzewidzianych zdarzeń rzuca ją na głęboką wodę magii i miłości. Kiedy poznaje Hadriana z Circus Lumos, wie, że nic nie będzie takie jak dawniej. 

Demony atakują waszą duszę, niszczą was od wewnątrz. Budują w ludziach zło i tak zakorzeniają się w świecie. Im więcej w ludziach ciemności, tym ciemniejszy robi się świat. Im bardziej się im poddajecie, tym są silniejsze. Pokonać je można tylko swoją własną światłością. Sercem.



5. Cesarzowa Kart




Evangeline Green mieszka wraz z matką na rodzinnej farmie w Luizjanie. Jest atrakcyjną szesnastolatką, chodzi do dobrej szkoły, ma wierną przyjaciółkę, przystojnego chłopaka i... mroczną tajemnicę. Od dziecka dręczą ją sny – widzi brutalną walkę postaci z kart tarota i świat zmierzający do zagłady. To dlatego Evie spędziła ostatnie miesiące w ośrodku dla umysłowo chorych. Wraz z początkiem roku szkolnego chce zacząć wszystko od nowa, ale to, co wkrótce ją spotka, nie śniło jej się nawet w najgorszych koszmarach.
 
Jako nieliczna przeżyje Błysk. Straci wszystko, co ma, i wraz z intrygującym Jacksonem wyruszy na poszukiwanie babci. Tylko ona może wyjaśnić, co znaczą wizje Evie, które stają się coraz bardziej realne. Dziewczyna odkryje, że ma dar. Że jest...
 
Kim naprawdę jest Evie? Jaką rolę ma odegrać w okrutnej walce życia ze śmiercią? Po której stronie stanąć, gdy nawet najwierniejszy sprzymierzeniec może zdradzić, a miłość zgubić?
 
Talia kart została rozdana. Strzeż się każdego! 



6. Ciemna Strona. Mud Vein




Mroczna, hipnotyzująca historia, która może się przydarzyć każdemu.

W dniu swoich trzydziestych trzecich urodzin popularna pisarka Senna Richards budzi się uwięziona w obcym domu. Została porwana, ale nie wie przez kogo ani dlaczego. Szybko staje się jasne, że jeśli chce odzyskać wolność, powinna dokładnie przyjrzeć się swojej przeszłości i odczytać pozostawione wskazówki. Jednak przeszłość skrywa mroczne tajemnice… Kobieta uświadamia sobie, że to gra. Wyrafinowana i niebezpieczna. I że tylko prawda może przynieść wyzwolenie.

A jaka jest twoja ciemna strona?



BO TARRYN KUPUJE W CIEMNO :')






A wy jakie plany na zakupy macie w listopadzie? A może dajecie sobie tak zwanego "bana" na książki? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Pozdrawiam cieplutko!





Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.