Tytuł: Dom po drugiej stronie lustra
Tytuł oryginału: The looking Glass House
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Moja ocena: 4/5
„Dom po drugiej stronie lustra” to nie tylko oczywiste nawiązanie do słynnej „Alicji w Krainie Czarów”. Autorką powieści jest Vanessa Tait, prawnuczka pierwowzoru Alicji, czyli Alice Liddell, dla której Lewis Carroll napisał słynną powieść. W głównej roli występuje tu jednak nie Alicja, a Maria – typowa kobieta schyłku epoki wiktoriańskiej, która hołduje kodeksowi moralnemu, nie ma wielkich wymagań wobec świata, a praca nie przynosi jej satysfakcji.
Któż z nas nie słyszał o „Alicji w Krainie Czarów”? Małej dziewczynce, która przenosi się do magicznej krainy, w której przeżywa mnóstwo wspaniałych przygód. Jednak czy zastanawialiście się czasem skąd się wzięła historia o Alicji? Jak powstała i kim był człowiek który ją stworzył? Książka Vanessy Tait „Dom po drugiej stronie lustra” opowiada autentyczną historię powstania owego dzieła. Ale jak to się wszystko zaczęło?
Maria Prickett ma 28 lat i choć uchodzi za starą pannę, bardzo chciałaby wyjść za mąż. Jej dość nudne i monotonne życie, nabiera barw, gdy podejmuje pracę jako guwernantka, u dość dziwnej rodziny dziekana Liddella. Kobieta trafia do świata którego kompletnie nie rozumie, a pod jej skrzydła trafiają trzy dziewczynki, Ina, Edyta i właśnie Alicja. Maria na co dzień zajmuje się dziewczynkami, uczy ich dobrych manier i odpowiedniego zachowania. Trzyma się twardych zasad i właśnie takowe stara się przekazać córką państwa Liddell. Pewnego dnia kobieta poznaje przyjaciela domu, pana Dodgsona, który później przyjmie nazwisko Lewisa Carrolla. Mężczyzna fascynuję Marię, a ta opatrznie odbierając jego sygnały, dochodzi do wniosku że również on, jest nią zainteresowany. Nic bardziej mylnego. Pan Dodgson robi wszystko by być jak najbliżej rodziny Liddell, a zwłaszcza trzech dziewczynek. Jak się okazuje, to nie Maria stanowi obiekt jego westchnień, tylko mała Alicja, która od początku wzbudziła jego zainteresowanie. Odkrycie bolesnej prawdy przez guwernantkę, będzie miało przykre konsekwencje, nie tylko dla niej.
Nie wiedziałam, czego się spodziewać w Domu po drugiej stronie lustra i podeszłam do niej bez zbytnich wymagań. Pokochałam ją jednak i jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę, a przynajmniej do fragmentów. Wydaje mi się, że nie jest to powieść, która przypadnie do gustu każdemu, jednak losy Marii, Alicji, Charlesa są naprawdę wciągające. Choć wszystko poznajemy z punktu widzenia guwernantki, która ma naprawdę ograniczone spojrzenie na świat, możemy wejść tam, gdzie wstęp ma tylko rodzina i dowiedzieć się dużo więcej, niż gdyby narratorem był Dodgson. Już sam styl życia Liddellów, ich bogactwo, jest ciekawą kwestią i wstawki polityczne i społeczne dodają uroku całej książce.
„Dom po drugiej stronie lustra” to książka nietypowa i nieszablonowa. Zdecydowanie odbiega od znanych i przesłodzonych powieści o miłości. Fascynacja Dodgsona małą Alicją, może być postrzegana jako niezbyt normalne zainteresowanie małymi dziewczynkami. Jednak nie ma żadnych dowodów na to, że Carroll mógł przejawiać takie skłonności. Można jedynie polemizować. Bez wątpienia kochał Alicję, w końcu to dla niej stworzył dzieło, które czytamy do dziś.
Za możliwość recenzji dziękuję wydawnictwu
