piątek, 27 kwietnia 2018

Kruki, wrony, wróble i jeszcze więcej ptactwa, czyli recenzja "Biały kruk" - J.L. Weil


Tytuł: Biały kruk
Tytuł oryginału: White Raven
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 26/04/2018
Ilość stron: 374
Moja ocena: 3,5/5

Po śmierci mamy, Piper i jej młodszy brat wyjeżdżają do babki na dziwną wyspę. Wszystko staje się dla nich zupełnie niewiarygodne, gdy okazuje się, że ich opiekunka żyje w ogromnej posiadłości, a miejscowi ludzie nazywają ją "Jej wysokością". Wraz z poznaniem Zoe, do życia głównej bohaterki wkracza brat bliźniak jej przyjaciółki - Zane. Dziwne wizje, zmory i ponury żniwiarz. Jak to wszystko ma się do życia Piper?



Długo wyczekiwałam tej pozycji. Odkąd pojawiła się w zapowiedziach na stronie wydawnictwa, coś mnie do niej ciągnęło. Piękna okładka, naprawdę zachęcający opis, który postawił bardzo wysoką poprzeczkę dla książki, ale cóż... Opis opisem, a jaka była książka? Na pewno nie tak genialna jaka miała być.

Zacznę może najpierw od plusów. Nigdy nie spotkałam się z takim światem, jaki reprezentuje autorka. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że jest to lekki powiew świeżości w gatunku fantastyki młodzieżowej. Wprowadzenie "klanów" jako poszczególne rodzaje ptactwa, również wydaje się intrygujące, gdyby tylko Weil potrafiła trochę go rozwinąć...

Właśnie ta kwestia jest tu minusem. Mało rozbudowany świat i postacie bez duszy. Myślę, że jest to ból "pierwszego tomu", kiedy to autor zawsze próbuje nas wkręcić w świat i relacje bohaterów. Historia Piper i Zane'a, jest zdecydowanie wysunięta na pierwszy plan, przez co całe tło dosłownie "kuleje". Mam nadzieję, że wszystko zostanie mi wynagrodzone w kolejnym tomie.

No cóż... Nie zostało mi nic jak tylko czekać na "Czarną Wronę" i "Symetrię dusz".





Za możliwość recenzji dziękuję:


wtorek, 17 kwietnia 2018

Nie oceniaj książki po okładce, czyli recenzja "Twardziel" Laurelin Paige


Tytuł: Twardziel
Tytuł oryginału: Star Struck
Ilość stron: 344
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Premiera: 30.03.2018
Moja ocena: 4/5

Scenograf Seth Rafferty to mężczyzna z obrazka. Wysoki, wspaniale zbudowany i pewny siebie. Lata pracy w biznesie filmowym zdążyły już wypracować mu zdanie co do aktorek. Zadufane w sobie i niewarte uwagi. Wiele razy przekonał się, że nie są w stanie zaoferować nic poza urodą, chyba że nazywają się Heather Wainwright. Kiedy ta bierze go za zwykłego stolarza, mężczyzna podejmuje wyzwanie. Czy jest wstanie rozkochać w sobie Hollywoodzką gwiazdę będąc zwykłym i szarym pracownikiem?


Książka była naprawdę super. Mimo że było to moje pierwsze spotkanie z autorką, bardzo chętnie sięgnę jeszcze po jakiejś jej pozycje. Ciekawe i lekkie pióro spowodowało, że książkę czytało się szybko i przyjemnie. Główna bohaterka mimo że głupiutka, nie przeszkadzała mi zbytnio. Wszystko wynagradzał mi główny bohater, który mimo swojego statusu i pieniędzy okazał się naprawdę uczuciowym i wspaniałym mężczyzną. Chyba byłabym wstanie się z takim bliżej poznać. 

Książka nic nie wnosząca do życia, ale potrafiąca oderwać od rzeczywistości na kilka godzin. Pozwoli wszystkim czytelniczkom przenieść się do świata show biznesu, pieniędzy i seksownych mężczyzn. Ale czy tytułowy "Twardziel" jest naprawdę taki twardy na jakiego wygląda?
Polecam!



Za możliwość recenzji dziękuję:




poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Wysokość ceny macierzyństwa, czyli recenzja "To nie jest twoje dziecko" - Małgorzata Falkowska


Tytuł: To nie jest twoje dziecko
Wydawnictwo: Lira
Ilość stron: 320
Moja ocena: 3/5

Anna i Paweł są małżeństwem, które nie ma trosk finansowych. Oboje pracują jako ginekolodzy we własnej klinice. Mają piękny dom, drogie samochody, stać ich na luksusowe wakacje, kosztowne ubrania i wszelkie rzeczy materialne. Do szczęścia brakuje im tylko dziecka. Kiedy do ich życia wkracza Michalina, wszystko wydaje się zmieniać. Młoda studentka w ciąży, za wszelką cenę chcę pozbyć się dziecka, a zdesperowanemu małżeństwu jest to na rękę. Co z tego wyniknie?




Zacznę od tego, że historia ma bardzo ciekawą fabułę, która wciąga już od samego początku i trzyma w napięciu do samego końca. Fabuła książki skupia się wokół bardzo kontrowersyjnego tematu, ale autorka udowodniła już nieraz i to z dużym powodzeniem, że nie obawia się kontrowersji i trudnych tematów, za co chapeau bas. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jedno ale. Moim zdaniem, nagromadzenie komplikacji, dramatów i „trupów w szafie” z przeszłości bohaterów jest zbyt duże i całkowicie niepotrzebne. Gdyby okroić i dopracować niektóre wątki to jestem pewna, że cała fabuła i intryga nie straciłyby niczego ze swojej oryginalności i nadal wywoływałyby zamierzony efekt.

Co nie zmienia jednak faktu, że tytuł ten wciąga i zadziwia czytelnika na każdym kroku. 


Za możliwość recenzji dziękuję:




Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.