środa, 27 września 2017

HAVE TO BUY #2 - CZYLI KSIĄŻKI KTÓRE MUSZĘ KUPIĆ, BO INACZEJ ZWARIUJĘ



Wrzesień, październik i listopad, to jesień wielkich i cudownych premier. Nie tylko będzie ich pełno, ale do tego wszystkiego wszystkie zapowiadają się naprawdę cudownie. Już czuję jak mój portfel płacze na dnie torebki... Jeżeli jesteście ciekawi co zakupię w najbliższym czasie, to zapraszam!




1. Zła Julia - Rayven Leisa


Cassie przekonała się, że czasem miłość nie wystarczy. Minęło kilka lat, a ona nadal nie wie, dlaczego Ethan odszedł, nie oglądając się za siebie. Kiedy ponownie zjawia się w jej życiu, Cassie musi odegrać najtrudniejszą rolę – przybrać maskę obojętności, podczas gdy jej serce wyrywa się do ukochanego.Gdy Ethan i Cassie otrzymują angaż w tej samej sztuce, ponownie zbliżają się do siebie. On w głębi duszy wierzy, że dostanie jeszcze jedną szansę, i przyrzeka, że naprawdę się zmienił. Ona wraca myślami do minionego czasu i próbuje zrozumieć to, co się wydarzyło. Przekonuje się jednocześnie, że nadal nie zna całej prawdy o swoim ukochanym. Czy nieufność rozdzieli ich na zawsze? A może miłość pozwoli im rozpocząć zupełnie nowy akt...?


2. Neal Shusterman - Kosiarze 



Staliśmy się nieśmiertelni. Czego więc powinniśmy się bać? 
Będziesz zabijać.
Świat bez głodu, wojen, chorób i cierpienia. Ludzkość uporała się już z tym wszystkim. Pokonała nawet śmierć. W tej chwili żywot człowieka mogą zakończyć jedynie kosiarze – do nich należy kontrolowanie wielkości populacji.
Citra i Rowan zostają praktykantami w profesji kosiarza – choć żadne z nich nie wykazuje ku temu chęci. Nastolatkowie muszą opanować sztukę odbierania życia, wiedząc że przy tym ryzykują własnym.
Citra i Rowan zrozumieją, że za idealny świat trzeba zapłacić wysoką cenę.
Stałem się najpotworniejszym z potworów, pomyślał, gdy przyglądał się pożodze. Rzeźnikiem lwów. Mordercą orłów.



3. Paulina Hendel - Żniwiarz. Czerwone Słońce.


Druga odsłona bestsellerowej serii „Żniwiarz”.
Słowiańskie demony nie dają o sobie zapomnieć!
Jeszcze do niedawna Magda była zwykłą dziewczyną, pracującą w małej księgarni, jednak obecnie jej życie wygląda całkiem inaczej niż sobie to zaplanowała.
Po ostatnich perypetiach Magda wraca do życia w innym ciele, zmienia się również jej charakter… Razem z Feliksem chcą odszukać i unicestwić Pierwszego, najbardziej niebezpieczną istotę z jaką przyszło im się mierzyć. Gdy trafiają na Mateusza, który po wydarzeniach z poprzedniego roku wyprowadził się z Wiatrołomu, we troje wyruszają na poszukiwania zaginionego żniwiarza. A na świecie z niewiadomych przyczyn pojawia się coraz więcej nawich.​


4. Jay Kristoff - Nibynoc



W świecie, gdzie trzy słońca prawie nigdy nie zachodzą, początkująca morderczyni wstępuje do szkoły dla zabójców, planując zemstę na osobistościach, które zniszczyły jej rodzinę.
Córka powieszonego zdrajcy, Mia Corvere, ledwie uchodzi z życiem po nieudanej rebelii jej ojca. Samotna i pozbawiona przyjaciół ukrywa się w mieście wzniesionym z kości martwego boga. Ścigają ją senat i dawni towarzysze jej ojca. Jednakże jej dar rozmawiania z cieniami doprowadza ją do drzwi emerytowanego zabójcy i otwiera przed nią przyszłość, jakiej nigdy sobie nie wyobrażała.
Szesnastoletnia Mia zgłębia teraz tajniki fachu u najbardziej niebezpiecznych zabójców w całej Republice – w Czerwonym Kościele. W salach Kościoła czeka ją wiele zdrad i prób, a porażka oznacza śmierć. Jeśli jednak przetrwa inicjację, zostanie przyjęta w poczet wybrańców Pani od Błogosławionego Morderstwa i znajdzie się o krok bliżej tego, czego naprawdę pragnie.


5. Wszystkie jasne miejsca - Jennifer Niven



Theodore jest zafascynowany śmiercią. Codziennie rozmyśla nad sposobami, w jakie mógłby pozbawić się życia, a jednocześnie nieustannie szuka – znajdując – czegoś, co pozwoliłoby mu pozostać na tym świecie. Violet żyje przyszłością i odlicza dni do zakończenia szkoły. Marzy o ucieczce od małego miasteczka w Indianie i niemijającej rozpaczy po śmierci siostry.
Kiedy Finch i Violet spotykają się na szczycie szkolnej wieży – sześć pięter nad ziemią – nie do końca wiadomo, kto komu ratuje życie. A gdy ta zaskakująca para zaczyna pracować razem nad projektem geograficznym, by odkryć "cuda" Indiany, ruszają – jak to określa Finch – tam, gdzie poprowadzi ich droga: w miejsca maleńkie, dziwaczne, piękne, brzydkie i zaskakujące. Zupełnie jak życie.
Wkrótce tylko przy Violet Finch może być sobą – śmiałym, zabawnym chłopakiem, który, jak się okazuje, wcale nie jest takim wariatem, za jakiego go uważają. I tylko przy Finchu Violet zapomina o odliczaniu dni, a zaczyna je przeżywać. Jednak w miarę jak świat Violet się rozrasta, świat Fincha zaczyna się gwałtownie kurczyć.


6. Podtrzymując wszechświat - Jennifer Niven



Przejmująca historia o znajdowaniu osoby, która widzi cię takim, jakim jesteś naprawdę
Wszystkim się wydaje, że dobrze znają Libby, dziewczynę kiedyś zwaną „najgrubszą nastolatką w Ameryce”. Nikt jednak nie zadaje sobie trudu, żeby dojrzeć cokolwiek poza jej wagą, poznać ją tak naprawdę. Po śmierci mamy Libby zajadała się w czterech ścianach swojego domu w towarzystwie załamanego ojca i własnego smutku. Teraz dziewczyna wraca do szkoły, jest gotowa na nowych przyjaciół, miłość, na wszystko, co życie ma jej do zaoferowania.
Wszystkim się wydaje, że dobrze znają Jacka. Owszem, to popularny i lubiany uczeń, ale i osoba, która nauczyła się nie rzucać w oczy. Nikt nie zna wielkiego sekretu Jacka: chłopak nie rozpoznaje twarzy, nawet rodzeni bracia wyglądają dla niego jak obcy ludzie. Jack potrafi zaprojektować i zbudować niemal wszystko, ale nie jest w stanie zrozumieć, jak działają trybiki jego własnego mózgu.
Aż w końcu Jack spotyka Libby. Połączeni okrutną licealną zabawą lądują na szkolnej terapii. Oboje są wściekli, ale wściekłość powoli przeradza się w zaskoczenie. Odkrywają, że im więcej czasu spędzają ze sobą, tym mniej samotni się czują.






Ja już słyszę coraz głośniejsze łkanie mojego konta, a Wy? Jest tu jakaś pozycja, która Was zainteresowała? Piszcie! :)

poniedziałek, 25 września 2017

Recenzja "Owoce Lukrecji" - Laura Adori


Tytuł: Owoce Lukrecji
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Ilość stron: 320
Moja ocena: 7/10

W kontynuacji "Przebudzenia Lukrecji" tytułowa bohaterka dalej praktykuje miłość do jedzenia, zapachów i roślin. Jej blog przynosi jej coraz większe profity. Zapraszana jest do telewizji, a wszyscy powoli mają ją za boginie zdrowego odżywiania. Uważają, że Lukrecja może być zbawieniem dla polskiej kuchni.

Oczywiście nasza główna bohaterka jest równie podekscytowana. Jednak jej życie od pewnego czasu nie koncentruje się tylko i wyłącznie na mediach społecznościowych. Wokół niej zatacza się miłosna aura. Wszystko przez przeuroczego Konstantego, który do życia Lukrusi wprowadza harmonię i równowagę życiową. Jednak dziewczyna nie jest jedyną kobietą w życiu Konstantego. O kogo może chodzić? Co z jej szalonymi przyjaciółkami? Co do jej życia wprowadzi nowa sąsiadka Patrycja? Co się stanie kiedy matka Lukrecji zacznie blogować? Dowiecie się czytając "Owoce Lukrecji".




Co mogę powiedzieć na temat tej książki? Na pewno to, że jest bardzo udaną kontynuacją. Bardzo często drugie tomy nie dorównują pierwszym, ale w tym przypadku śmiało mogę stwierdzić, że ta część jest o niebo lepsza. Więcej słodkości, więcej akcji, a przede wszystkim więcej miłości!

Wera i Claudynka stały się mniej irytujące, a sama Lukrecja przechodzi wewnętrzną przemianę, przez co wszystkie postacie są inaczej postrzegane przez czytelnika. Więcej okazji do śmiechu i do ciarek na plecach. I to nie dlatego, że jest straszna. Wręcz przeciwnie. Autorka wspaniale uwodzi słowem i tworzy tak wspaniałe kompozycje, że masz ochotę pójść do kuchni i zrobić sobie coś do jedzenia. Szczególnie jej koktajle zapowiadają się bardzo smacznie. Nie wątpię, że kiedyś któregoś skosztuję.

W każdym razie książka warta przeczytania, tak dla samego rozluźnienia. Niewymagająca, prosta lektura, która odpręży i pozwoli rozluźnić się na kilka dobrych godzin przy pysznej kawie.






Za możliwość recenzji dziękuję



niedziela, 24 września 2017

Anioły na ziemi, czyli recenzja "365 dni. Zobaczymy się znów" - Alicja Górska


Tytuł: 365 dni. Zobaczymy się znów.
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 194
Moja ocena: 6/10

Lullaby, główna bohaterka książki to dziewczyna o wybitnym talencie muzycznym. Potrafi pisać piosenki jak nikt inny, a większość swojego czasu spędza na uczelni, gdzie studiuje kompozytorstwo. Ciężko pracuje, dopóki przypadkiem na jej drodze nie staje Evan - czyli producent filmowy, który jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki staje się jej facetem, który mając wielkie możliwości, załatwia jej pracę w wytwórni płytowej.

Wszystko wydaje się idealne, dopóki na jej drodze nie staje Louis. Seksowny wykładowca, który z dnia na dzień coraz bardziej przywiązuje się do Luli. Czy połączy ich coś więcej niż tylko wykłady? Co jeżeli wygląd Louisa to nie jest wytwór człowieka? Co jeżeli Evan też nie ma za sobą dobrej przeszłości? Tego dowiecie się czytając "365 dni" - Alicji Górskiej.




"365 dni. Zobaczymy się znów", to debiut bodajże mojej rówieśniczki - Alicji, która na Instagramie kryje się pod nazwą "polecamgoodbook". Gdyby nie to, że ta strona społecznościowa prowadzi do tego, że jestem wciąż na bieżąco z nowościami, nigdy nie zobaczyłabym tej książki. Akurat ruszała kolejna tura wysyłki z dedykacją i autografem, więc stwierdziłam, że czemu by nie?

Książka została pochłonięta w trzy godziny. Nie tylko dlatego, że ma tylko 190 stron, ale też głównie dlatego, że jest napisana prostym językiem. Zero trudnych słów, zero historii, które zmuszają czytelnika do myślenia. Zwykła książka młodzieżowa na "jeden raz". Oczywiście przesyła nam ważne wartości takie jak miłość i przywiązanie, ale dla mnie z książką było coś nie tak.

Pełno dziewczyn z bookstagrama zaraz po przeczytaniu książki oznaczała Alicję na insta story i pisało "jak mogłaś to zrobić", albo "nie mogę przestać płakać". Ja dotarłam do ostatniej strony nie uroniwszy żadnej łzy. Coś ze mną nie tak? Jestem wrażliwa, potrafię płakać na książkach, ale tylko wtedy kiedy autor potrafi zaczarować słowa. Kiedy malowniczym obrazem dociera do mojego mózgu i krzyczy "wyj!". 

Miałam lekki niedosyt. Miałam wrażenie, że książka skończyła się za szybko. Pomysł na książkę bardzo dobry, ale nie rozwinięty do końca. Wątek dałoby się rozwinąć do max 300 stron, ale to nie ja jestem autorką.

Podsumowując. Książka dobra, przyjemna w czytaniu. Romans pomieszany z elementami fantastyki, która przypadnie do gustu niejednej z fanek takich połączeń. Dla mnie nasza młoda, polska pisarka ma wielki potencjał. Mam nadzieję, że wkrótce będę miała okazję przeczytać jakąś kolejną jej książkę.



środa, 20 września 2017

[ Przedpremierowo ] "Ślad po złamanych skrzydłach" - Sejal Badani






Tytuł: Ślad po złamanych skrzydłach
Tytuł oryginału: A Trail of Broken Wings 
Premiera: 22.09.2017
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Moja ocena: 8/10


Każdy z nas ma swoją rodzinę. Każda odczuwa dumę ze swojej historii. Każda posiada też swoje sekrety, które trzymane są za zamkniętymi drzwiami czterech ścian. Co jeżeli niektóre prawdy nigdy nie powinny wyjść na jaw? Co jeżeli tylko prawda jest w stanie uwolnić? Wszystkiego tego dowiecie się czytając "Ślad po złamanych skrzydłach".

Książka na samym początku przedstawiam nam hinduską rodzinę. Ojciec, matka i trzy córki, jedna z dziewcząt przebywa daleko od rodziny. Nigdy nie zamierzała wracać do domu. Jeden telefon i tylko kilka słów, sprowadza Sonyę, najmłodszą z rodzeństwa z powrotem do domu. Jednak wraz z jej powrotem, otwierają się wszyscy członkowie rodziny. 

Głowa rodziny - Brent, zapadł w śpiączkę. Lekarze nie poddają się łatwo. Jego ciało podłączone jest do aparatury, która pomaga mu oddychać. Nic nie wskazuje na to, że kiedykolwiek z tego wyjdzie. Żona wraz z córkami odwiedza go codziennie, modląc się i prosząc wszystkich Bogów o łaskę nad biednym człowiekiem. Tak tą sytuację widzą ludzie, którzy patrzą z boku. Co jeżeli rodzina wcale nie chce żeby żył? Co jeżeli przez wszystkich chwalony ojciec rodziny nigdy nie był tym, za kogo wszyscy go mieli? 

Marin, Trisha i Sonya to dorosłe kobiety. Marin, matka Gii i ciężko pracująca dyrektorka w firmie. Zawsze mająca wszystko zaplanowane, nagle traci kontrolę. Nad mężem, a przede wszystkim nad córką, która pewnego dnia przychodzi do domu cała posiniaczona. Trisha, dekoratorka wnętrz, nigdy nie mogła wymarzyć sobie lepszego męża niż Eric. Ich małżeństwo jest idealne, jednak jej mąż pragnie czegoś więcej. Chce dziecka, co powoli rozsypuje ich związek.

Sonya, najmłodsza z rodzeństwa, odeszła z domu zaraz po skończeniu studiów. Jeździła po całym świecie, robiąc to co dało jej wolność. Robiła zdjęcia. To było jej życie. Gdyby nie matka, nigdy nie wróciłaby do prawdziwego domu.

Cztery kobiety, przeciwko jednemu mężczyźnie, przez którego cały czas cierpiały. Kłamstwa, tajemnice i tragedia, to słowa, które całkowicie opisują książkę. 




Książkę czytałam kilka dni. Normalnie połknęłabym ją w dwa dni, jednak choćbym nie wiem jak bardzo chciała, nie da się. Każda pojedyncza litera, wyraz, czy zdanie są przesiąknięte jednym wielkim bólem i cierpieniem. Tej książki nie da się przeczytać, ją trzeba przeżyć. Dawkować sobie delikatnie, żeby żadna kluczowa rzecz nie umknęła naszym oczom. 

W książce mamy cztery narratorki. Renee, czyli matkę dziewcząt, oraz trzy dziewczyny, a mianowicie Marin, Trishę i Sonye. Wszystkie dziewczyny ukazują nam, jak ich życie zaczyna się sypać, a wszystko to przez jednego demona i kata, jakim był ich ojciec. Żadna z nich nigdy nie spodziewałaby się jak bardzo dzieciństwo zakiełkuje w ich dorosłym życiu. Jak bardzo ból przeszłości ciągnął się będzie za nimi aż do teraz. 

Lektura przepełniona bólem, emocjami i cierpieniem. Na pewno nie na jeden raz. Łapie za serce i nie puszcza aż do ostatnich stron. Kiedy myślisz, że sytuacja na chwilę się uspokoi, dostajesz od autorki kolejnego kopniaka w serducho, mocniejszego niż poprzedni. Zatracasz się tak mocno, że w pewnej chwili masz ochotę pójść do swojej matki i powiedzieć jej jak bardzo ją kochasz, za to żyjesz. I za to że jesteś bezpieczna.

Polecam bardzo serdecznie. 











Dziękuje za możliwość recenzji:

czwartek, 14 września 2017

Recenzja "Wernisaż" - Oskar Salwa



Tytuł: Wernisaż
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Ilość stron: 304
Moja ocena: 5/10

Marta to dziewczyna po uszy zakochana w sztuce. Nawet wybranek jej serca jest oddany sztuce. Dziewczyna na co dzień pracuje w Arte Nuevo - galerii sztuki, gdzie jak sama mówi jest wykorzystywana przez swoją najlepszą przyjaciółkę Wiktorię. Każdy dzień wygląda tak samo. Wstaje, zjada swoje zawsze pożywne i zdrowe śniadanie, pędząc następnie do pracy, aby wieczorem znów wpaść w konflikt z zapatrzonym w siebie, niespełnionym artystą - Filipem. Wszystko zaczyna ulegać zmianie, kiedy Vika zrzuca na swoją przyjaciółkę wszystkie obowiązki dotyczące nadchodzącego wernisażu, który jednocześnie będzie najważniejszym w historii całej galerii. 

Na drodze dziewczyny staje nowe odkrycie partnera Viki - Paco. Chłopak od razu nie przypada dziewczynie do gustu, tak samo z resztą jak jego sztuka. W między czasie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Zdrady, dziwne wyjazdy, tajemnice, kłamstwa i jeszcze więcej tajemnic. Ciekawy? A co jeśli Filip nie jest tylko ciapowatym, niespełnionym artystą? Co jeżeli nie wszystko jest tak jak się wydaje? I co wspólnego z tym wszystkim ma Irina? - ukraińska pomoc domowa w domu Marty i Filipa? Dowiesz się, czytając "Wernisaż".




Wydawnictwo znów może być dumne ze swojej książki. Jest to naprawdę dobra książka, jednak mam jedno znaczące "ale". Nie jest ona dla każdego. I w tym przypadku ja nie znajduję się w kręgu ulubieńców takiego typu literatury. Po pierwsze książka wali po oczach poprawnością i oryginalnością, jeżeli chodzi o słownictwo. Muszę przyznać, że niejednokrotnie podczas czytania musiałam przerwać, żeby "wyguglać" sobie dane polskie słowo, którego nie rozumiałam. Książka idealna dla wielbicieli pięknego słownictwa i miłośników sztuki.

Ja niestety wole proste i przyjemne książki, a ta okazała się dla mnie po prostu za trudna. Żeby nie było mało narzekania muszę stwierdzić, że postać Filipa doprowadzała mnie do szału. Miałam chwilę, kiedy chciałam rzucić książką i zacząć krzyczeć. "Ty dupku" - to słowo podczas czytania wypowiedziałam może z tysiąc razy. "Palant" - to słowo może z miliard. W każdym razie postać irytująca, ciapowata i doprowadzająca do białej gorączki. Narcyzowaty śmieć, który moim zdaniem nigdy nie zasługiwał na Martę. Gdyby istniał naprawdę, zafundowałabym mu soczystego kopniaka! Na samą myśl o nim robi mi się gorąco. To w sumie jakiś plus, ponieważ książka wywołuje we mnie naprawdę mocne emocje.

Podsumowując. Jeżeli jesteś miłośnikiem sztuki, a nie szukasz mocnego romansu, to książka dla ciebie. Tylko trzeba wiedzieć jedno, romansu w tej książce tyle, co rozwagi w Filipie.









Za możliwość recenzji dziękuję

niedziela, 10 września 2017

Recenzja "Dziwna i taki jeden" - Megan Brother


Tytuł: Dziwna i taki jeden
Tytuł oryginału: Weird Girl and What's His Name
Wydawnictwo: YA!
Ilość stron: 352
Moja ocena: 6/10

Lulę i Rory'ego łączy wspólna pasja. Serial "Z Archiwum X" stał się ich codziennością. Mulder i Scully to ich autorytety, a piątkowy wieczór bez kolejnego odcinka serialu zalicza się do straconych. Co z tego, że oglądają go po raz tysięczny? Co z tego, że w szkole mają Lulę za dziwaczkę, a jego za "takiego jednego"? Dla nich najważniejsza jest ich relacja. Ich przyjaźń. Są dla siebie wręcz jak rodzeństwo, dopóki jedno z nich nie zdaje sobie sprawy z tego, że pragnie troszkę więcej.

Jedna sytuacja zmienia ich relacje o 360 stopni. Nowe związki, nowe problemy i nowe zwroty akcji.  Kolejne pomyłki i jeszcze więcej błędów to cała kwintesencja książki "Dziwna i taki jeden". Dlaczego? Musicie przeczytać.

Długo myślałam nad tą książką. Kiedy zobaczyłam ją w nadchodzących premierach poczułam się zaintrygowana. Nie często ciągnie mnie do młodzieżówek z motywem LBGT, ale dla tej postanowiłam zrobić wyjątek. To wszystko chyba przez ten tytuł! No i przez okładkę. (Okładkowa sroka pozdrawia).

Książka aż buzuje od ataków hormonów naszych młodych bohaterów. Gubią się sami w sobie (co czasami jest bardzo irytujące i  przez co wydają się bandą głupiutkich dzieciaczków). Szukają swojego własnego "ja". Nie przychodzi im to jednak z łatwością. Jednak kiedy już ich przyjaźń trzyma się na włosku, postanawiają coś zmienić. 

Bohaterzy są naprawdę bardzo dziwni. Nie są płascy, ale nie są też nie wiadomo jak oryginalni. Są wyraziści, co na pewno złapało mnie za serce. Książka warta przeczytania. Pełni funkcję dydaktyczną i w pewnym sensie przesyła mądrość życiową. Pokazuje wartości, które są najważniejsze dla człowieka. Udowadnia, że kiedy jest się w trakcie największego "bagna życiowego", zawsze znajdzie się ktoś kto "poda patyk". 

Motyw homoseksualny jest pokazany ze sceny. Pokazuje co czuje człowiek, który nie jest heteroseksualny. Kiedyś usłyszałam, że "człowiek nie zakochuje się w kobiecie/mężczyźnie, tylko w drugim człowieku". I to chyba prawda. 

Jednym słowem, polecam!

poniedziałek, 4 września 2017

Recenzja "Wybory Niny" - Anna Kakus


Tytuł: Wybory Niny
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Ilość stron: 300
Moja ocena: 7/10


Wracasz właśnie z imprezy do domu. Wsłuchujesz się w boskie dźwięki swojego jaguara i czujesz się lekko, beztrosko. Wtedy widzisz kobietę. Leży na poboczu. Zakrwawiona, obdarta i zziębnięta kuli się czekając na swój koniec. Bez zastanowienia dzwonisz na karetkę nie zdając sobie sprawy z tego, że twoje życie właśnie zmienia się o 180 stopni.

Damian Maxwell to typowy celebryta. Prowadzi własny klub nocny, a jego twarz na okładkach czasopism to codzienność. Jednak nie jest to wystarczająco wiele żeby zaspokoić młodego biznesmena. Pragnie czegoś więcej. Chce rządzić Miami. Jednak z opinią kobieciarza i imprezowicza nie będzie mu łatwo zdobyć zaufania wyborców. Jednak w odpowiednim momencie na jego drodze staje piękna i młoda imigrantka z Polski.

Nina Sienkiewicz po skończeniu studiów, uciekła z Polski, gdzie nie mogła znaleźć niczego w swoim zawodzie. Stany były jej wielkim marzeniem. Priorytetem stały się pieniądze. Schorowany ojciec potrzebuje rehabilitacji, sad rodzinny potrzebuje ludzi do pracy, co wiąże się z kolejnymi kosztami. Nina jako najstarsza z rodzeństwa pędzi w nieznane, do nowego świata z nadzieją, że uda się jej pomóc swojej rodzinie. Wedy jej los krzyżuje się z przystojnym i bogatym biznesmenem.

On potrzebuje żony, ona pieniędzy. Czy ich małżeństwo zostanie czystą formalnością? Co z przeszłością Niny? Co jeśli nie wszystko ułoży się po myśli Damiana? Dowiecie się tego czytająć "Wybory Niny".

 

To już druga książka od Wydawnictwa Lira i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że się nie zawiodłam. Okładka, choć kompletnie nie w moich kolorach, przyciąga wzrok i intryguje. Kolejny efekt fachowej ręki kusi potencjalną "okładkową srokę". Jednak okładka to nie wszystko. Muszę przyznać, że środek także jest niczego sobie.

Może zacznę od tego, że czyta się ją naprawdę szybciutko. Gdyby nie brak czasu, pochłonęłabym ją w jeden wieczór. Kocyk, lampka wina i ta książka, to idealne połączenie na nadchodzące wieczory. Minusem książki jest schematyczność. Przez całą książkę miałam wrażenie, że czytam polską wersję Greya, ale mimo wszystko nie było tak tragicznie jak mogłoby się wydawać.

Nina, choć trochę głupiutka, zauroczyła mnie swoją polskością. Waga, jaką ta bohaterka przywiązywała do rodziny i kraju spowodowała, że nie raz zrobiło mi się cieplutko na serduchu. Damian to jednak już typowy bohater romansów. Bogaty i zraniony w przeszłości, który nie szuka poważnych związków. Oczywiście jego uczucia ulegają zmianie pod wpływem różnych sytuacji. Nie mogło zabraknąć też czarnego charakteru, czyli w tym przypadku Eryka, który nie raz namieszał w życiu bohaterów.

Mimo kilku schematów, książkę mogę polecić każdej fance lekkiego romansu na jeden raz. Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że dobrze bawiłam się przy tej książce!




Za egzemplarz dziękuję:


sobota, 2 września 2017

Recenzja "Przebudzenie Lukrecji" - Laura Adori


Tytuł: Przebudzenie Lukrecji
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Ilość stron: 320
Moja ocena: 6/10

Wydawnictwo Lira zupełnie nie tak dawno wkroczyła na polski rynek wydawniczy. Na swoim koncie nie ma zbyt wielu wydanych powieści. Nie zmienia to oczywiście faktu, że graficy spisują się na medal. Okładki przyciągają wzrok. Są bardzo subtelne i delikatne, a przede wszystkim bardzo zachęcające. Jednak nie oceniajmy książek po okładce. Bo przecież liczy się wnętrze, prawda?

Główna bohaterka książki, czyli tytułowa Lukrecja, to dziewczyna przed czterdziestką, która wciąż szuka nadzwyczajnego i przystojnego kandydata na męża. Życie w Mediolanie mogłoby zdawać się idealne. Dobrze płatna praca, pełno przystojnych Włochów. Jedna sytuacja pozbawia ją tego wszystkiego. Rzuca wszystko i wraca do domu. Wraca do Warszawy. 

Kobieta chce zacząć wszystko od nowa. Chce obrócić swoje życie o 360 stopni. Zakłada kulinarnego bloga, gdzie dzieli się przepisami z nutką erotyki. Jej chęci nie podziela jej matka, która wciąż nazywa ją "starą panną". Gdyby nie jej przyjaciele dziewczyna już dawno straciłaby wiarę w siebie.





Książkę miałam zaszczyt przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Lira. Dostałam ją w formie elektronicznej. Była to moja pierwsza przygoda z czytaniem na telefonie i niezbyt mi się podobało. Może z czytnikiem jest lepiej? Zaczęłam wątpić w to, że kiedykolwiek go kupię.

W każdym razie nie wiedziałam czego się spodziewać sięgając po tę książkę. Nie wiedziałam czy czeka mnie typowy romans, czy może kolejna nudna obyczajówka. Tytuł intrygował mnie od samego początku. Nie przejechałam się! Książka okazała się magiczną historią, z niebanalnym wątkiem romantycznym. Powieść przepełniona mnóstwem pięknych epitetów, dań, które były tak pięknie opisane, że nie raz pobudzały moje kubki smakowe.

Obowiązkowa pozycja dla miłośników przyjemnej obyczajówki. Idealna na już coraz chłodniejsze wieczory. Zapewniam że jeżeli nie rozgrzeje waszych ciał, to będzie to wasz żołądek.






Za możliwość recenzji dziękuję


s i e r p i e ń w o b i e k t y w i e

Sierpień nie był dla mnie łaskawym miesiącem. Czuję się bardziej zmęczona, niż wypoczęta. Teraz z ukojeniem czekam na wrzesień i na jesienny klimat, żeby móc się rozluźnić. 
A oto moje sierpniowe poczynania z Nikonem:











Udanego września!


Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.