Tytuł: Ponad wszystko
Tytuł oryginału: Everything, Everything
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 328
Każdy z czytelników zna takie książki, które pochłaniasz na jednym tchu. Książki, które zaraz po otworzeniu, musisz zamknąć. Kiedy z każdą kolejną stroną chcesz więcej i więcej. Której oprawa graficzna w środku sprawia, że robisz bezdźwięczne "wow". Tak było w moim przypadku, dokładnie przy tej książce.
Byłam na zakupach w galerii handlowej i grzechem byłoby chociażby nie przejść obok empika i nie "pomacać książek". Tyle że w tym przypadku nie skończyło się tylko na macanku. Wielkie czerwone -70% sprawiło, że mimo resztek w portfelu, wyszłam z dwiema książkami od Wydawnictwa Dolnośląskiego. Wśród nich było właśnie "Ponad Wszystko". Naoglądałam się jej zdjęć na bookstagramie, naczytałam pozytywnych opinii, ale mimo wszystko nie po drodze było mi z tą książką. W momencie, w którym dowiedziałam się, że wychodzi film na jej podstawie, postanowiłam ją kupić, no i kupiłam.
Madeline to dziewczyna, która od siedemnastu lat żyje w swojej małej "zamkniętej bańce". Jest jak to mówi, "uczulona na cały świat", ale tak naprawdę choruje na zespół SCID, czyli schorzenie, które zmniejsza odporność do minimum, a każdy najmniejszy zarazek może prowadzić do śmierci.
Dziewczyna uczy się przez internet, a jedynymi osobami przebywającymi w jej domu to jej mama i Carla - pielęgniarka, która opiekuje się Mad pod nieobecność jej matki. Czyta bardzo dużo książek, bo przecież ma na to czas i jest pewna tego, że to w nich znajdzie sens życia.
Jej życie to rutyna. Od rana nauka, czytanie, projektowanie, następnie obiad z mamą i Carlą, a wieczorem gry z mamą. To wszystko do czego zdążyła już przywyknąć, dopóki pewnego dnia obok jej domu nie wprowadza się nowa rodzina.
Kiedy nawiązuje kontakt z nowym Ollym, czyli nowym sąsiadem, zdaje sobie sprawę z tego, że jej życie właśnie uległo zmianie.
Na jaw wychodzą prawdy, których na pewno się nie spodziewasz.
Zaczynając książkę, spodziewałam się smutnej książki ze szczęśliwym zakończeniem, przy której będę ziewać, a każdą kolejną sytuację będę w stanie przewidzieć, Na moje szczęście nie miałam racji. Jeżeli jeszcze tego nie przeczytałeś, zrób to teraz! Jeżeli nie masz jej na swojej półce, zamów ją teraz!
Jest to książka o miłości. Tak, brawo Aleksandro! Nie chodzi tu o to, że dwoje nastolatków zakochuje się w sobie od pierwszego wejrzenia, bo takich historyjek znamy już na pęczki. Tu nawet nie chodzi o przeklętą chorobą Maddy. Tu chodzi o pogoń za uczuciem i o przełamywaniu barier, dla których warto zaryzykować ponad wszystko. Bo przecież największe niebezpieczeństwo to brak ryzyka.
Rozśmieszyła, wzruszyła i nakręciła kołowrotek mojej książkowej duszy.