środa, 28 czerwca 2017

Recenzja "Ponad wszystko" - Nicola Yoon


Tytuł: Ponad wszystko
Tytuł oryginału: Everything, Everything
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 328

Każdy z czytelników zna takie książki, które pochłaniasz na jednym tchu. Książki, które zaraz po otworzeniu, musisz zamknąć. Kiedy z każdą kolejną stroną chcesz więcej i więcej. Której oprawa graficzna w środku sprawia, że robisz bezdźwięczne "wow". Tak było w moim przypadku, dokładnie przy tej książce.

Byłam na zakupach w galerii handlowej i grzechem byłoby chociażby nie przejść obok empika i nie "pomacać książek". Tyle że w tym przypadku nie skończyło się tylko na macanku. Wielkie czerwone -70% sprawiło, że mimo resztek w portfelu, wyszłam z dwiema książkami od Wydawnictwa Dolnośląskiego. Wśród nich było właśnie "Ponad Wszystko". Naoglądałam się jej zdjęć na bookstagramie, naczytałam pozytywnych opinii, ale mimo wszystko nie po drodze było mi z tą książką. W momencie, w którym dowiedziałam się, że wychodzi film na jej podstawie, postanowiłam ją kupić, no i kupiłam.


Madeline to dziewczyna, która od siedemnastu lat żyje w swojej małej "zamkniętej bańce". Jest jak to mówi, "uczulona na cały świat", ale tak naprawdę choruje na zespół SCID, czyli schorzenie, które zmniejsza odporność do minimum, a każdy najmniejszy zarazek może prowadzić do śmierci.

Dziewczyna uczy się przez internet, a jedynymi osobami przebywającymi w jej domu to jej mama i Carla - pielęgniarka, która opiekuje się Mad pod nieobecność jej matki. Czyta bardzo dużo książek, bo przecież ma na to czas i jest pewna tego, że to w nich znajdzie sens życia.

Jej życie to rutyna. Od rana nauka, czytanie, projektowanie, następnie obiad z mamą i Carlą, a wieczorem gry z mamą. To wszystko do czego zdążyła już przywyknąć, dopóki pewnego dnia obok jej domu nie wprowadza się nowa rodzina.

Kiedy nawiązuje kontakt z nowym Ollym, czyli nowym sąsiadem, zdaje sobie sprawę z tego, że jej życie właśnie uległo zmianie.
Na jaw wychodzą prawdy, których na pewno się nie spodziewasz.



Zaczynając książkę, spodziewałam się smutnej książki ze szczęśliwym zakończeniem, przy której będę ziewać, a każdą kolejną sytuację będę w stanie przewidzieć, Na moje szczęście nie miałam racji. Jeżeli jeszcze tego nie przeczytałeś, zrób to teraz! Jeżeli nie masz jej na swojej półce, zamów ją teraz!

Jest to książka o miłości. Tak, brawo Aleksandro! Nie chodzi tu o to, że dwoje nastolatków zakochuje się w sobie od pierwszego wejrzenia, bo takich historyjek znamy już na pęczki. Tu nawet nie chodzi o przeklętą chorobą Maddy. Tu chodzi o pogoń za uczuciem i o przełamywaniu barier, dla których warto zaryzykować ponad wszystko. Bo przecież największe niebezpieczeństwo to brak ryzyka.

Rozśmieszyła, wzruszyła i nakręciła kołowrotek mojej książkowej duszy.


Wszystko niesie z sobą pewne ryzyko. Nierobienie niczego też jest ryzykowne. Decyzja należy do ciebie.


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Recenzja "Dziewczyna z drużyny" - Miranda Kenneally


Tytuł: Dziewczyna z drużyny
Tytuł oryginału: Catching Jordan
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron: 372
Moja ocena: 4/5

Jordan Woods to dziewczyna, której całe życie kręci się wokół futbolu. O zakupach, babskich wieczorach możesz zapomnieć. Jeżeli masz ochotę zjeść tonę skrzydełek przy dobrym meczu, Jordan będzie pierwsza. Jako kapitan drużyny całymi dniami zaczytuje się w strategiach, by móc doskonalić taktykę swojej drużyny na każdym treningu. Jeśli chodzi o jej życie towarzyskie, to ogranicza się ono do kumpli z drużyny, których jak sama mówi, nie zamieniłaby za żadną dziewczynę.

Cały czas stara się zwrócić uwagę wielkiego Donovana Woodsa, czyli mówiąc przytulniej, swojego taty. Dziewczyna mimo że kocha swojego starszego brata, zazdrości mu kontaktów z ojcem, który podziela miłość do futbolu syna, kiedy to Jordan, próbuje wybić ten sport z głowy.

Jordan jest w ostatniej klasie. Jej największym marzeniem jest dostać się do uniwerku, gdzie będtzie mogła grać dla drużyny Alabamy, a żeby to osiągnąć musi się pokazać z jak najlepszej strony ludziom z tego collegu. Jednak wszystko obraca się do góry nogami, gdy na jej drodze staję Ty.


Książkę pochłonęłam w niecałe 24h. Pod Bogiem mówię, że jak do niej przysiadłam nie mogłam się oderwać! Oczywiście oprócz przerwy na spanie. Bardzo spodobała mi się kreacja głównych bohaterów i ich relacji. To wszystko było tak przyjemne i naturalne, że jak dla mnie mogło się nie kończyć. Poza tym mimo, że nie znam się na futbolu, dzięki tej książce dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy.

Autorka stworzyła świetne indywidualności, każdy z bohaterów był inny i niepowtarzalny. Żaden nie był typowy i nudny. Jak na siedemnastolatków, są bardzo dojrzali i wiedzą czego chcą od życia. Każdy z nich ma swoje małe demony, ale mimo to potrafi z nimi walczyć i dalej biec po swoje marzenia.

Głównym wątkiem, który spodobał mi się w tej historii jest motyw silnej kobiety. Autorka łamie wszelkie schematy dotyczące kobiety jako cichej myszki i słabej płci. Jordan niby gra w sport dla mężczyzn, ale mimo wszystko nie raz pokazuje że chłopaki nie dorastają jej do pięt. 

Jeżeli lubicie lekkie książki, przy których miło spędzicie czas, to na pewno będzie to "Dziewczyna z drużyny".



niedziela, 4 czerwca 2017

Recenzja "Eleonora & Park" - Rainbow Rowell


Tytuł: Eleonora & Park
Tytuł oryginału: Elenor & Park
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 340
Moja ocena: 4/5

Eleonora to dziewczyna, której nie sposób nie zauważyć. Nie dość, że jej kolor włosów widać już z kilometra, to do tego wszystkiego nosi się dość... nietypowo. Męskie koszule, za duże spodnie i dziwne dodatki w różnych miejscach, przez co już pierwszego dnia w szkole brana jest za dziwaczkę.

Park na pierwszy rzut oka wygląda stosunkowo normalnie. Podobno niesamowicie dobrze mu w czerni. Sam uważa siebie za jednego wielkiego nieudacznika. Wieczne pragnienie zdobycia uwagi ojca rujnuje go wewnętrznie, dopóki na jej drodze nie staje Eleonora, dziewczyna tak nieogarnięta jak jego własna dusza.


Opowieść o dwójce tych szesnastolatkach toczy się w książce przez rok. Opowieść z płynną akcją ukazuje uczucie dwójki młodych ludzi, których niby nic nie łączy, ale kiedy wkradniemy się w ich umysły, okazuje się że łączy ich więcej niż oni sami są w stanie pojąć.

Z piórem Rainbow Rowell spotkałam się po raz pierwszy w życiu i jest mi przykro, że zrobiłam to dopiero teraz. Ta kobieta ma dość skomplikowany sposób pisania, ale to tworzy tę powieść naprawdę wyjątkową. W prostych słowach, zdaniach i wątkach każdy człowiek potrafi doszukać się naprawdę poważnych spraw.

Czy wspominałam już, że uwielbiam takie okładki jak ta? Prostota, delikatne odcienie, no po prostu bomba!

Podsumowując jestem bardzo miło zaskoczona. Z niepozornej książki, którą można szybko zaszufladkować, okazała się naprawdę ciepłą, momentami słodko - gorzką historią o młodości i niepozornej miłości naprawdę młodych ludzi. Przede wszystkim odchodzi od schematów. Nie jest cukierkowa, nawet ani razu nie przewróciłam oczami jak to często mi się zdarza przy czytaniu książek w tej kategorii! Autorka doskonale zadbała o kreację postaci, przez co bardzo szybko można było się utożsamić. Każdy człowiek znalazłby coś z siebie z dwójki tych dzieciaków.

Jednym słowem, polecam!


Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.