Tytuł: Fallen Crest Akademia
Tytuł oryginału: Fallen Crest High
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 478
Moja ocena: 4/5
Główna bohaterka nie jest miłą dziewczyną, która pilnie się uczy i nagle trafia na bad boya, który powie jej to i owo o życiu. Nic z tych rzeczy. Kiedy ją poznajemy jej świat właściwe się wali. Dziewczyna dowiaduje się, że jej matka zdradzała jej ojca i właśnie planuje wprowadzić się razem z Samanthą do domu jej nowego kochanka. A ten kochanek to nie byle kto, tylko bardzo bogaty biznesmen. Okazuje się też, że mieszkają z nim jeszcze dwaj synowie, których Samantha kojarzy z widzenia. W sumie każdy w mieście i w jej szkole ich zna, ponieważ to bardzo popularni i przystojni bracia Kade, za którymi uganiają się wszystkie panny. Jednak Samantha nie ma zamiaru być jedną z nich i kiedy trafia do ich domu ma żal właściwie do wszystkich: do matki, do ojca, do swojej nowej rodziny. Czuje się oszukana i samotna.
Może nie porwała mnie tak jak zrobił to "Antybrat", jednak mimo wszystko wciąż wyczuwalny jest tu klimat Tijan. Czuję, że ta seria będzie jedną z moich ulubionych z gatunku NA. Czyta się ją naprawdę szybko, a sama postać głównej bohaterki kupiła mnie od razu. Sam to ten typ którego szuka się w książkach. Nie żadna tam ciepła klucha, tylko konkretna dziewczyna, z którą strasznie się utożsamiam.
W Fallen pojawia się motyw, który uwielbiam w książkach New Adult z nastolatkami w tle: związek od nienawiści do miłości. W takich relacjach jest najwięcej magnetyzmu, niesamowitego napięcia, kiedy czekamy na każdą kolejną linijkę, żeby wiedzieć, co się wydarzy między parą głównych bohaterów.
Mimo średniego zachwytu nad książką, mimo wszystko nie mogę doczekać się kolejnych części. Polecam każdemu, kto potrzebuje lekkiej i szybkiej rozrywki przy książce.
Za możliwość recenzji dziękuję:



Aktualnie czytam "Antybrata" i strasznie mi się podoba styl Tijan :D Nie jesteś pierwszą osobą, która mówi, że ta książka jest gorsza od "Antybrata", ale i tak chciałabym ją przeczytać :D
OdpowiedzUsuńZabookowany świat Pauli
Nie czytałam "Antybrata" ale jestem bardzo ciekawa tej historii. Cieszy mnie, że w "Akademii" pojawia się konkretna bohaterka - już mam serdecznie dość "ciepłych kluch", Bardzo lubię historie, w których miłość rodzi się z nienawiści - iskry same lecą :) Mam wrażeni, że wtedy historia nabiera kolorów, jest bardziej dynamiczna, a my jako czytelnicy z zapartym tchem śledzimy dalsze losy bohaterów - przynajmniej tak jest w moim przypadku. Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuń