Tytuł: Dzień ostatnich szans
Tytuł oryginału: Extraordinary Means
Premiera: 28 luty 2018
Wydawnictwo: Moondrive
Ilość stron: 320
Moja ocena: 5/5
Lane to chłopak, którego przyszłość zapięta jest na ostatni guzik. Większość swojego czasu spędza na nauce. Nie satysfakcjonuje go 99% na egzaminie. On musi być perfekcyjny. Uczelnia Stanford nie toleruje potknięć. Co jeżeli nadchodzi taki moment, że chłopak zostaje siłą wyciągnięty ze swojego życia i trafia w zupełnie inne miejsce? Lane choruje na hipergruźlicę. Trafia do Latham, gdzie razem z innymi dzieciakami odbywają kwarantannę.
Jaki wartości nauczy się tam chłopak?
"Początek wszystkiego" zauroczył mnie sobą od pierwszych stron, dlatego kiedy dowiedziałam się, że autorka wydaje nową książkę, nie mogłam się powstrzymać. Oczywiście się nie zawiodłam. Robyn piszę niezwykle pięknym i lekkim językiem. Jej styl mogłabym porównać trochę do Jona Greena. W sumie Schneider to taki "Green w spódnicy".
Książka w piękny sposób ukazuje jak ulotne jest życie i jak trzeba czerpać z niego jak najwięcej. Znajomość Lane'a z Sandie nie jest oparta tylko i wyłącznie na miłości. Oni dzięki sobie nawzajem nauczyli się wielu ważnych rzeczy, nie zdając sobie sprawy, jak szybko przeminą. Zmiana priorytetów, sposobu myślenia i życia.
Mimo że nie porwała mnie od pierwszych stron, kolejne rozdziały wynagrodziły mi to z podwójną siłą. Autorka po raz kolejny udowodniła mi, że niepozorna młodzieżówka może złapać mnie za serce i nauczyć wielu wartości, a przede wszystkim - znów doprowadziła do płaczu.
Niech każdy dzień będzie dla was wyjątkowy i zawsze czerpcie z niego jak najwięcej, bo przecież nie wiadomo. Może to wasz dzień ostatnich szans?
Za możliwość recenzji dziękuję:



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz