piątek, 26 stycznia 2018

Powrót na stare śmieci, czyli recenzja "W zapomnieniu" - Agnieszka Lingas - Łoniewska


Tytuł: W zapomnieniu
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 340
Moja ocena: 3/5

Michał to mężczyzna z przeszłością. Magda to kobieta z przyszłością. On – charyzmatyczny gangster – mieszka w tym mieście zapomnienia od zawsze, ona – młoda pedagog – wraca po latach do rodzinnych korzeni. Michał samodzielnie wychowuje młodszego brata, który jest podopiecznym Magdy. Wychowawczyni dostrzega w chłopcu ogromny potencjał i postanawia pomóc w jego wykształceniu. 

Magda po skończeniu studiów, wraca z wielkiego miasta do małej mieścinki, gdzie zaczyna pracę jako szkolny pedagog. Wprowadza się do domu swojego zmarłego dziadka, który okazuje się kompletną ruderą. Z czasem na jej drodze staje mały chłopiec, który okazuje się być bratem najbardziej nieodpowiedzialnego człowieka na ziemi. Połączeni miłością do wspólnego celu, muszą pokonać szmat krętych i niebezpiecznych ścieżek. Ale czy będzie warto? Czy dwa różne światy są w stanie znaleźć się na jednej płaszczyźnie?




Pani Agnieszka ma bardzo przyjemne pióro, to moje pierwsze skojarzenie kiedy myślę o tej książce. Sięgając po nią zdawałam sobie sprawę z tego, że nie będzie to nic wymagającego, a powieść poleci znanym już nam wszystkim schematem. Magda będzie musiała zmierzyć się z własnymi uczuciami, uratować przystojnego bad boya, a w między czasie walczyć z zazdrością. Mimo wszystko każdy z nas czasami lubi sięgać po takie książki. 

Czasami potrzeba takiej książki "na raz", którą dasz radę przeczytać w jeden wieczór. Odmóżdżająca lektura, która niby nic nie wnosi, zawsze zapewni ci chodź trochę rozrywki. Mimo że pani Lingas - Łoniewska nie wykazała się kreatywnością pisząc książkę, to mimo wszystko i tak jestem gotowa polecić wam ją wszystkim. No bo błagam, kto czasem nie lubi poczytać o "bad boyu"? 

Po takie książki naprawdę czasem warto sięgać, chociażby kiedy ma się gorszy okres czytelniczy. Bo co nie poprawi humoru lepiej niż nutka erotycznych i niebezpiecznych igraszek? Lektura trafi na pewno do zapalonych romantyczek, którym nie straszne schematy i lekkie błędy. 
Pozdrawiam!



Za możliwość recenzji dziękuję



1 komentarz:

  1. Po Twoim opisie, wydaje mi się, że to może być przyjemna lektura :) Obyczajówka, z wątkiem romansu to historia w sam raz na wieczór, by zrelaksować się, odetchnąć, po prostu spędzić miło czas z lekturą. Tak, przyznaję się, lubię czytać książki z wątkiem "bad boy" :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.